O to mój ask. Na niego zadawajcie wszystkie pytania.
http://ask.fm/DarkCrystal
Dla miłośników tego bloga jest dobra wiadomość.
Rozdział już niedługo się pojawi!!!
Pozdro-Crystal
~Zapowiedź najnowszego rozdziału~
Na razie nie wiem, czy będzie to rozdział, czy konie opowiadania - epilog?
:"-To wszystko już w najnowszym rozdziale-":
Pojawi się na pewno w niedzielę, bądź poniedziałek (23-24.03.2015)
~~Crystal~~
:"-To wszystko już w najnowszym rozdziale-":
Pojawi się na pewno w niedzielę, bądź poniedziałek (23-24.03.2015)
~~Crystal~~
niedziela, 23 czerwca 2013
piątek, 7 czerwca 2013
???Notka???
Zapraszam wszystkich na mojego nowego bloga o serialu A&A z połączeniem serialu ''Przepis na życie. Szczegółów dowiecie się na tamtym blogu. O to link:
<KLIK>
<KLIK>
wtorek, 4 czerwca 2013
11.Każdy ma swój sekret i każdy ma swoje lęki,ale jak nie będziemy z nimi walczyć to możemy ze szczytu spaść na samo dno.
11.Każdy ma swój sekret i każdy ma swoje lęki,ale jak nie będziemy z nimi walczyć to możemy ze szczytu spaść na samo dno.
Obudziłam się jak zwykle wcześnie rano.Starałam się zapomnieć o moich wcześniejszych zmartwieniach.Zaplanowałam poprzedni dzień ''wyrzucić z mojej pamięci''. Miałam nadzieję,że błyskotka szkoły-Ashley-da mi wreszcie spokój i się ode mnie ot czepi.W przeciwnym razie będę zmuszona powiedzieć moim przyjaciołom o wszystkich niedogodnościach z jej strony.Wstałam,uczesałam się,zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się w taki o to zestaw.Następnie zeszłam na dół i zaczęłam przyrządzać sobie śniadanie.Zrobiłam po długim namyśle kanapki i herbatę.Następnie byłam już w pełni gotowości,by udać się do szkoły.Wzięłam torbę na książki i jeszcze raz zajrzałam czy mam na pewno wszystkie przedmioty,które potrzebne mi będą na dzisiejszy dzień.Dzisiaj miałam aż siedem lekcji,więc były szanse,że trochę tam sobie posiedzę.Oczywiście pierwsza musiała być geografia,której w prost nie cierpiałam.Wyszłam z domu nie budząc przy tym nikogo.Jesteście pewnie ciekawi jak to możliwe.Otóż moja siostra wyszła wcześniej,a rodzice jeszcze spali,więc nie miałam serca ich budzić.Na początku się zastanowiłam czy pójść po Raini,czy może Belle.Ostatecznie wybrałam tę drugą.Zapukałam do drzwi państwa Thore.Po chwili otworzyła mi moja przyjaciółka.
-O cześć Laura.-powiedziała.-Widzę,że dzisiaj wcześnie się wstało.
-O tak.-powiedziałam.-To co idziemy.
-Jasne,tylko wezmę torbę.
Po chwili mogłyśmy w spokoju udać się powolnym krokiem w stronę szkoły.Miałyśmy mnóstwo ciekawych tematów,więc o nikogo więcej nie pytałyśmy,ponieważ chciałyśmy iść same.Rozmów nie było końca,lecz w końcu coś musiało ją przerwać.Akurat w tej chwili dzwonił telefon Belli.
-Kto to.-zapytałam.
-Dzwoni Ross.-odpowiedziała.-Chyba jestem zmuszona do odebrania.-dodała po chwili i się do mnie uśmiechnęła.
-Cześć Ross.
-Cześć.
-O co chodzi.Wiec,że akurat przerwałeś mi dosyć ciekawą rozmowę,więc później się z tobą policzę.
-Ha ha!Śmieszne,ale przejdźmy do rzeczy.Za 3minuty mamy zebranie w naszej ''kryjówce''. Są tu już wszyscy oprócz ciebie i Laury,więc mamy nadzieję,że z chwilę do nas dołączycie.
-No penie.Za minutę jesteśmy.Pa.
-Pa.-powiedział i się rozłączył.
-Słuchaj Laura.Za chwilę mamy spotkanie.Nie wiem jeszcze na jaki temat,ale pewnie wkrótce się dowiemy.To co idziemy.-zapytała.
-Jasne.-odpowiedziałam.-A gdzie jest ta ''kryjówka''.-zapytałam.
-Zobaczysz.-odpowiedziała.
Szłyśmy szybki krokiem.Omijałyśmy mnóstwo domostw i drzew.Po kilku minutach dotarłyśmy na niewielką polanę.Na końcu jej znajdowały się 4 wysokie dawające bardzo duży cień...drzewa.Ominęłyśmy je,po czym następnie byłyśmy jakby to powiedzieć-''przed nimi''. Po chwili zobaczyłyśmy naszą paczkę.Siedzieli na trawie i o czymś dyskutowali.Chcąc czy nie chcąc musiałyśmy się do nich przyłączyć.
-O wreszcie jesteście.-powiedział Calum.-Myśleliśmy,że nie pojawicie się na czas,a tu proszę.Laura wiedziałem,że jest punktualna,ale że ty Bella też.Nigdy bym w to nie uwierzył gdybym tego nie zobaczył na własne oczy.
-Dobra,przestań już zrzędzić.Co to za ważna sprawa do omówienia.Jeśli to jakaś błahostka,to gorzko tego pożałujecie.-w tej właśnie chwili zwróciła się do Rossa.
-Nie żadna błahostka,tylko ważna informacja.Możemy zaczynać.-zapytał się mnie i rudowłosej.Skinęłyśmy głowami twierdząco,po czym zajęłyśmy miejsca na trawie obok Zendaya i Raini.
-Więc wszyscy już chyba poznaliśmy Ashley.-zaczęła Zendaya.
-Nie cierpię jędzy.-powiedziała cicho Bella.
-Nie tylko ty.-dopowiedziałam.
-Możecie na chwilę zamilknąć.-powiedziała już zirytowana Zendaya.-Za niecałą godzinę zaczynają się lekcje.Nie chcecie się chyba spóźnić,więc bądźcie cicho i pozwólcie dokończyć nam tzw. monolog.
-Dobra.-powiedziała Bella.-Kontynuuj.
-A więc tak.Ashley myśli,że ona i cała jej paczka mogą rządzić i pomiatać wszystkimi.Jak wiecie jest ona może i popularna,ale my także jesteśmy,więc nie dajmy się jej sobą manipulować.Od tera trzymamy się razem.Jeden za wszystkich,wszyscy za jednego.pamiętajcie,że jeśli będziemy pokazywać swój dobry charakter i siłę jaką w sobie posiadamy to rozniesiemy tą lalunię i jej bandę w dobry mak.W szkole nie mogą być dwie grupy ludzi popularnych,więc są tylko trzy wyjścia,by wyjść z tej sytuacji.Można pokonać przeciwnika lub z nim przegrać,połączyć z nim swoje siły lub w najgorszym przypadku zarządzić rozejm.Cóż...nikt z nas chyba nie chce walki ani też nie chce z nimi się przyjaźnić po tym wszystkim,więc musimy ostatecznie zarządzić rozejm.Kto jest ''za'',a kto jest ''przeciw''.-po tych słowach wszyscy z tutaj gromadzonych zastanawiali się co wybrać:''za czy sprzeciw''. Ostatecznie zwyciężyło ''za'',co niestety,ale oznaczało spotkanie z tymi debilami.Po naradzie tuszyliśmy w stronę upragnionej szkoły.Na lekcje dotarliśmy pięć minut przed czasem.Nie mieliśmy już czasu,by zrealizować nasz plan,więc postanowiliśmy na lekcji rzucić tej szmacie karteczkę i wyjaśnić to wszystko po lekcjach.Lekcje minęły bez żadnych konfliktów.Nikt z moich przyjaciół[w tym ja],nie był pytany i nie musiał pisać żadnych sprawdzianów i kartkówek,co oznaczało,że dzień minął dosyć miło i przyjemnie.Wreszcie nastąpiła godzina,której każdy z nas najbardziej się obawiał.Była to bowiem godzina szczytu,godzina,która mogła oznaczać wszystko albo nic.Udaliśmy się szybkim krokiem na wyznaczone miejsce.Nie musieliśmy długo czekać,ponieważ po krótkim oczekiwaniu na miejsce naszego spotkania przyszła ta ''paczka''.
--No wreszcie-zaczęła Zendaya.-Myślałam,że już nie przyjdziesz.
-Dobra nie marudź-powiedziała swoim aroganckim głosem.-Przejdźmy do rzeczy.Mam jeszcze mnóstwo spraw do załatwienie,więc nie mam czasu na jakieś tam bzdety.-powiedziała groźnie i spojrzałam w moją stronę.Po chwili czarnowłosa zaczęła swój ''monolog". Gdy skończyła zapadła dosyć głęboka cisza.
-Więc jak.Zgadzasz się czy nie.-powiedziała oschle Debby.
-Zdziwicie się,ale tak.-odpowiedziała Ashley i zaczęła się znowu zastanawiać.Po chwili powiedziała.-Uważam,że to jest nawet dobry pomysł.Nie chce mi się po pierwsze z wami konkurować.-powiedziała,a ja jako jedyna chyba dostrzegłam w tym trochę kłamstwa.-A po drugie z wami przyjaźnić,więc myślę,że rozejm będzie najbardziej odpowiedni do tej sytuacji.Dobra...nie mam teraz czasu na tą całą paplaninę.Za chwilę zaczyna się przesłuchanie do nowego przedstawienie,więc nie mam czasu na rozmowę.Proponuję na koniec,byśmy już nigdy się nie spotkali-dokończyła i zaczęła się śmiać.Następnie ze swoją paczką ruszyła w stronę przesłuchania.Trochę mnie to zdziwiło.Przesłuchanie.-pomyślałam.-Przecież jak przechodziłam koło tablicy ogłoszeń,to nie widziałam żadnej informacji na ten temat.Widocznie ktoś musiał powiesić ją później.Myślałam tak jeszcze przez chwilę,która jak zwykle przerwać musiał Ross.
-To co...idziemy.Mamy przecież duże szanse,by się tam dostać.
-No nie wiem.-zaczęłam niepewnie,jednak przerwała mi Raini.
-Laura,jak to nie wiesz.Masz iść i koniec.Pamiętaj,że my tam będziemy,więc nikt cię nie wyśmieję,a wiem,że umiesz i lubisz śpiewać,więc w czym tkwi problem.-zapytała błagalnie,a po chwili wszyscy zaczęli mnie tymi swoimi przeróżnymi minami prosić o to bym się zgodziła.Nie wiedziałam co odpowiedzieć.W sumie nie wiedziałam czego,aż tak bardzo się boję.Wielu ludzi tak samo jak ja się boi,ale przecież nie pozwala na to,by strach władał ich życiem.Każdy ma swój sekret i każdy ma swoje lęki,ale jak nie będziemy z nimi walczyć to możemy ze szczytu spaść na samo dno.Po dokładnej analizie mojej przyszłości,postanowiłam powiedzieć.
-No dobra.Przekupiliście mnie.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę.-odpowiedziała Raini i mnie przytuliła.To samo zrobiła cała reszta.Gdy już ochłonęliśmy,to udaliśmy się na to przesłuchanie.Obawa przed nim była na pewno wielka,ale razem mogliśmy przecież zdziałać wszystko.Weszliśmy do budynku i udaliśmy się na salę widowiskową.Na początek przeraził mnie fakt,że jest tam,aż tyle uczniów.Jak ja miałam z nimi konkurentować,a co dopiero przed nimi wystąpić.Po chwili zajęliśmy miejsca,a na scenę wyszła panna Stacy oraz pani Clarson.-jej pomocniczka,a zarówno doradczyni i osobisty asystent.Po chwili panna Stacy zaczęła:
-Witam wszystkich.Jestem zdumiona,że przyszło was tak dużo,ale cieszy mnie fakt,że aż tylu chce rozwijać swoje talenty aktorskie,taneczne i oczywiście muzyczne.Jest to przedstawienie wymyślone przez nas.-w tej chwili wskazała na siebie i panią Clarson.-Myślimy,że się wam spodoba.Potrzebni będą oczywiście aktorzy,bo przecież każdy tu będzie w jakiś sposób aktorem,tancerze i oczywiście muzycy.Teraz pytanie do was.Czy możemy już zaczynać.-powiedziała,a na sali rozbrzmiały wrzaski,piski,gwizdanie i ogółem wiwat.
-Tak.-krzyknęliśmy wszyscy zebrani na tej sali.
-A więc w takim razie zaczynamy przesłuchanie.-powiedziała.
-Przepraszam.-zaczęła Bella.-A jaki tytuł one nosi.
-Tytułu na razie jeszcze nie możemy wam pokazać,ale zdradzimy,że jest to komedia miłosna połączona z dramatem.
*******************************************************************
Ach!Wreszcie skończyłam ten piekielny rozdział.Przepraszam na początek,żetak długo on się nie pojawiał,ale po prostu nie miałam weny do pisania.Jakoś ostatnio mi jej brakuje.Mało komentarzy w ogóle mnie nie motywuje do pisania,więc nie mam zielonego pojęcia kiedy kolejny.
Pozdro-Crystal
Obudziłam się jak zwykle wcześnie rano.Starałam się zapomnieć o moich wcześniejszych zmartwieniach.Zaplanowałam poprzedni dzień ''wyrzucić z mojej pamięci''. Miałam nadzieję,że błyskotka szkoły-Ashley-da mi wreszcie spokój i się ode mnie ot czepi.W przeciwnym razie będę zmuszona powiedzieć moim przyjaciołom o wszystkich niedogodnościach z jej strony.Wstałam,uczesałam się,zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się w taki o to zestaw.Następnie zeszłam na dół i zaczęłam przyrządzać sobie śniadanie.Zrobiłam po długim namyśle kanapki i herbatę.Następnie byłam już w pełni gotowości,by udać się do szkoły.Wzięłam torbę na książki i jeszcze raz zajrzałam czy mam na pewno wszystkie przedmioty,które potrzebne mi będą na dzisiejszy dzień.Dzisiaj miałam aż siedem lekcji,więc były szanse,że trochę tam sobie posiedzę.Oczywiście pierwsza musiała być geografia,której w prost nie cierpiałam.Wyszłam z domu nie budząc przy tym nikogo.Jesteście pewnie ciekawi jak to możliwe.Otóż moja siostra wyszła wcześniej,a rodzice jeszcze spali,więc nie miałam serca ich budzić.Na początku się zastanowiłam czy pójść po Raini,czy może Belle.Ostatecznie wybrałam tę drugą.Zapukałam do drzwi państwa Thore.Po chwili otworzyła mi moja przyjaciółka.
-O cześć Laura.-powiedziała.-Widzę,że dzisiaj wcześnie się wstało.
-O tak.-powiedziałam.-To co idziemy.
-Jasne,tylko wezmę torbę.
Po chwili mogłyśmy w spokoju udać się powolnym krokiem w stronę szkoły.Miałyśmy mnóstwo ciekawych tematów,więc o nikogo więcej nie pytałyśmy,ponieważ chciałyśmy iść same.Rozmów nie było końca,lecz w końcu coś musiało ją przerwać.Akurat w tej chwili dzwonił telefon Belli.
-Kto to.-zapytałam.
-Dzwoni Ross.-odpowiedziała.-Chyba jestem zmuszona do odebrania.-dodała po chwili i się do mnie uśmiechnęła.
-Cześć Ross.
-Cześć.
-O co chodzi.Wiec,że akurat przerwałeś mi dosyć ciekawą rozmowę,więc później się z tobą policzę.
-Ha ha!Śmieszne,ale przejdźmy do rzeczy.Za 3minuty mamy zebranie w naszej ''kryjówce''. Są tu już wszyscy oprócz ciebie i Laury,więc mamy nadzieję,że z chwilę do nas dołączycie.
-No penie.Za minutę jesteśmy.Pa.
-Pa.-powiedział i się rozłączył.
-Słuchaj Laura.Za chwilę mamy spotkanie.Nie wiem jeszcze na jaki temat,ale pewnie wkrótce się dowiemy.To co idziemy.-zapytała.
-Jasne.-odpowiedziałam.-A gdzie jest ta ''kryjówka''.-zapytałam.
-Zobaczysz.-odpowiedziała.
Szłyśmy szybki krokiem.Omijałyśmy mnóstwo domostw i drzew.Po kilku minutach dotarłyśmy na niewielką polanę.Na końcu jej znajdowały się 4 wysokie dawające bardzo duży cień...drzewa.Ominęłyśmy je,po czym następnie byłyśmy jakby to powiedzieć-''przed nimi''. Po chwili zobaczyłyśmy naszą paczkę.Siedzieli na trawie i o czymś dyskutowali.Chcąc czy nie chcąc musiałyśmy się do nich przyłączyć.
-O wreszcie jesteście.-powiedział Calum.-Myśleliśmy,że nie pojawicie się na czas,a tu proszę.Laura wiedziałem,że jest punktualna,ale że ty Bella też.Nigdy bym w to nie uwierzył gdybym tego nie zobaczył na własne oczy.
-Dobra,przestań już zrzędzić.Co to za ważna sprawa do omówienia.Jeśli to jakaś błahostka,to gorzko tego pożałujecie.-w tej właśnie chwili zwróciła się do Rossa.
-Nie żadna błahostka,tylko ważna informacja.Możemy zaczynać.-zapytał się mnie i rudowłosej.Skinęłyśmy głowami twierdząco,po czym zajęłyśmy miejsca na trawie obok Zendaya i Raini.
-Więc wszyscy już chyba poznaliśmy Ashley.-zaczęła Zendaya.
-Nie cierpię jędzy.-powiedziała cicho Bella.
-Nie tylko ty.-dopowiedziałam.
-Możecie na chwilę zamilknąć.-powiedziała już zirytowana Zendaya.-Za niecałą godzinę zaczynają się lekcje.Nie chcecie się chyba spóźnić,więc bądźcie cicho i pozwólcie dokończyć nam tzw. monolog.
-Dobra.-powiedziała Bella.-Kontynuuj.
-A więc tak.Ashley myśli,że ona i cała jej paczka mogą rządzić i pomiatać wszystkimi.Jak wiecie jest ona może i popularna,ale my także jesteśmy,więc nie dajmy się jej sobą manipulować.Od tera trzymamy się razem.Jeden za wszystkich,wszyscy za jednego.pamiętajcie,że jeśli będziemy pokazywać swój dobry charakter i siłę jaką w sobie posiadamy to rozniesiemy tą lalunię i jej bandę w dobry mak.W szkole nie mogą być dwie grupy ludzi popularnych,więc są tylko trzy wyjścia,by wyjść z tej sytuacji.Można pokonać przeciwnika lub z nim przegrać,połączyć z nim swoje siły lub w najgorszym przypadku zarządzić rozejm.Cóż...nikt z nas chyba nie chce walki ani też nie chce z nimi się przyjaźnić po tym wszystkim,więc musimy ostatecznie zarządzić rozejm.Kto jest ''za'',a kto jest ''przeciw''.-po tych słowach wszyscy z tutaj gromadzonych zastanawiali się co wybrać:''za czy sprzeciw''. Ostatecznie zwyciężyło ''za'',co niestety,ale oznaczało spotkanie z tymi debilami.Po naradzie tuszyliśmy w stronę upragnionej szkoły.Na lekcje dotarliśmy pięć minut przed czasem.Nie mieliśmy już czasu,by zrealizować nasz plan,więc postanowiliśmy na lekcji rzucić tej szmacie karteczkę i wyjaśnić to wszystko po lekcjach.Lekcje minęły bez żadnych konfliktów.Nikt z moich przyjaciół[w tym ja],nie był pytany i nie musiał pisać żadnych sprawdzianów i kartkówek,co oznaczało,że dzień minął dosyć miło i przyjemnie.Wreszcie nastąpiła godzina,której każdy z nas najbardziej się obawiał.Była to bowiem godzina szczytu,godzina,która mogła oznaczać wszystko albo nic.Udaliśmy się szybkim krokiem na wyznaczone miejsce.Nie musieliśmy długo czekać,ponieważ po krótkim oczekiwaniu na miejsce naszego spotkania przyszła ta ''paczka''.
--No wreszcie-zaczęła Zendaya.-Myślałam,że już nie przyjdziesz.
-Dobra nie marudź-powiedziała swoim aroganckim głosem.-Przejdźmy do rzeczy.Mam jeszcze mnóstwo spraw do załatwienie,więc nie mam czasu na jakieś tam bzdety.-powiedziała groźnie i spojrzałam w moją stronę.Po chwili czarnowłosa zaczęła swój ''monolog". Gdy skończyła zapadła dosyć głęboka cisza.
-Więc jak.Zgadzasz się czy nie.-powiedziała oschle Debby.
-Zdziwicie się,ale tak.-odpowiedziała Ashley i zaczęła się znowu zastanawiać.Po chwili powiedziała.-Uważam,że to jest nawet dobry pomysł.Nie chce mi się po pierwsze z wami konkurować.-powiedziała,a ja jako jedyna chyba dostrzegłam w tym trochę kłamstwa.-A po drugie z wami przyjaźnić,więc myślę,że rozejm będzie najbardziej odpowiedni do tej sytuacji.Dobra...nie mam teraz czasu na tą całą paplaninę.Za chwilę zaczyna się przesłuchanie do nowego przedstawienie,więc nie mam czasu na rozmowę.Proponuję na koniec,byśmy już nigdy się nie spotkali-dokończyła i zaczęła się śmiać.Następnie ze swoją paczką ruszyła w stronę przesłuchania.Trochę mnie to zdziwiło.Przesłuchanie.-pomyślałam.-Przecież jak przechodziłam koło tablicy ogłoszeń,to nie widziałam żadnej informacji na ten temat.Widocznie ktoś musiał powiesić ją później.Myślałam tak jeszcze przez chwilę,która jak zwykle przerwać musiał Ross.
-To co...idziemy.Mamy przecież duże szanse,by się tam dostać.
-No nie wiem.-zaczęłam niepewnie,jednak przerwała mi Raini.
-Laura,jak to nie wiesz.Masz iść i koniec.Pamiętaj,że my tam będziemy,więc nikt cię nie wyśmieję,a wiem,że umiesz i lubisz śpiewać,więc w czym tkwi problem.-zapytała błagalnie,a po chwili wszyscy zaczęli mnie tymi swoimi przeróżnymi minami prosić o to bym się zgodziła.Nie wiedziałam co odpowiedzieć.W sumie nie wiedziałam czego,aż tak bardzo się boję.Wielu ludzi tak samo jak ja się boi,ale przecież nie pozwala na to,by strach władał ich życiem.Każdy ma swój sekret i każdy ma swoje lęki,ale jak nie będziemy z nimi walczyć to możemy ze szczytu spaść na samo dno.Po dokładnej analizie mojej przyszłości,postanowiłam powiedzieć.
-No dobra.Przekupiliście mnie.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę.-odpowiedziała Raini i mnie przytuliła.To samo zrobiła cała reszta.Gdy już ochłonęliśmy,to udaliśmy się na to przesłuchanie.Obawa przed nim była na pewno wielka,ale razem mogliśmy przecież zdziałać wszystko.Weszliśmy do budynku i udaliśmy się na salę widowiskową.Na początek przeraził mnie fakt,że jest tam,aż tyle uczniów.Jak ja miałam z nimi konkurentować,a co dopiero przed nimi wystąpić.Po chwili zajęliśmy miejsca,a na scenę wyszła panna Stacy oraz pani Clarson.-jej pomocniczka,a zarówno doradczyni i osobisty asystent.Po chwili panna Stacy zaczęła:
-Witam wszystkich.Jestem zdumiona,że przyszło was tak dużo,ale cieszy mnie fakt,że aż tylu chce rozwijać swoje talenty aktorskie,taneczne i oczywiście muzyczne.Jest to przedstawienie wymyślone przez nas.-w tej chwili wskazała na siebie i panią Clarson.-Myślimy,że się wam spodoba.Potrzebni będą oczywiście aktorzy,bo przecież każdy tu będzie w jakiś sposób aktorem,tancerze i oczywiście muzycy.Teraz pytanie do was.Czy możemy już zaczynać.-powiedziała,a na sali rozbrzmiały wrzaski,piski,gwizdanie i ogółem wiwat.
-Tak.-krzyknęliśmy wszyscy zebrani na tej sali.
-A więc w takim razie zaczynamy przesłuchanie.-powiedziała.
-Przepraszam.-zaczęła Bella.-A jaki tytuł one nosi.
-Tytułu na razie jeszcze nie możemy wam pokazać,ale zdradzimy,że jest to komedia miłosna połączona z dramatem.
*******************************************************************
Ach!Wreszcie skończyłam ten piekielny rozdział.Przepraszam na początek,żetak długo on się nie pojawiał,ale po prostu nie miałam weny do pisania.Jakoś ostatnio mi jej brakuje.Mało komentarzy w ogóle mnie nie motywuje do pisania,więc nie mam zielonego pojęcia kiedy kolejny.
Pozdro-Crystal
poniedziałek, 3 czerwca 2013
Boy Songs&Badges
Co do rozdziału,to nie jestem jeszcze pewna kiedy go w stawie.Może jeszcze dzisiaj?
poniedziałek, 27 maja 2013
Just Give Me a Reason-Raura
Just Give Me a Reason-Raura
Uwielbiam to.Do tego,że Raura,to jeszcze moja ulubiona piosenka,którą Loffam.
Tekst
Right from the startyou were a thief, you stole my heart
and I your willing victim
I let you see the parts of me
That weren’t all that pretty
And with every touch you fixed them.
Now you’ve been talking in your sleep - Oh oh
Things you never say to me - Oh oh
Tell me that you’ve had enough
Of our love, our love.
Just give me a reason,
Just a little bit’s enough,
Just a second, we’re not broken, just bent
And we can learn to love again
It’s in the stars,
It’s been written in the scars on our hearts
We’re not broken, just bent
And we can learn to love again!
I’m sorry I don’t understand
Where all of this is coming from
I thought that we were fine,
(Oh, we had everything)
Your head is running wild again
My dear, we still have everythin'
And it’s all in your mind.
(Yeah, but this is happenin')
You’ve been havin' real bad dreams - Oh oh
You used to lie so close to me - Oh oh
There’s nothing more than empty sheets
Between our love, our love
Ooooh, our love, our love.
Just give me a reason,
Just a little bit’s enough,
Just a second, we’re not broken, just bent
And we can learn to love again
I never stopped
You're still written in the scars on my heart
You’re not broken, just bent
And we can learn to love again.
Oh, tear ducts and rust
I’ll fix it for us
We’re collecting dust,
But our love’s enough.
You’re holding it in
You’re pouring a drink
No nothing is as bad as it seems.
We’ll come clean!
Just give me a reason,
Just a little bit’s enough,
Just a second, we’re not broken just bent
And we can learn to love again.
It’s in the stars,
It’s been written in the scars on our hearts
We’re not broken, just bent
And we can learn to love again.
Just give me a reason,
Just a little bit’s enough,
Just a second, we’re not broken just bent
And we can learn to love again.
It’s in the stars,
It’s been written in the scars on our hearts
We’re not broken, just bent
And we can learn to love again.
Ooh, we can learn to love again
Ooooh, we can learn to love again
Ohh, that we’re not broken, just bent
And we can learn to love again..
Tłumaczenie:
Od początku byłeś złodziejem,
Ukradłeś mi serce i
Jestem twoją uległą ofiarą
Pozwoliłam ci zobaczyć części mnie
Nie wszystkie były tak urocze
I z każdym dotykiem, naprawiałeś je
Teraz, mówiłeś przez sen - Och, och,
Rzeczy, których nigdy mi nie powiedziałeś
Och, och, powiedz mi, że miałeś dość
Naszej miłości, naszej miłości.
Po prostu daj mi powód,
Wystarczy nawet malutki,
Tylko sekundę, nie jesteśmy złamani tylko zakrzywieni
I możemy nauczyć się kochać jeszcze raz
Och, to jest w gwiazdach,
To zostało zapisane w bliznach na naszych sercach
Nie jesteśmy złamani tylko zakrzywieni
I możemy nauczyć się kochać jeszcze raz
Przepraszam, nie rozumiem
Skąd to wszystko się bierze
Myślałem, że wszystko z nami w porządku,
(Och, mieliśmy wszystko)
Twoje myśli znów wymykają się spod kontroli
Mój kochany, wciąż mamy wszystko
a to wszystko jest w twoim umyśle
(Tak, ale to się dzieje)
Miałaś naprawdę złe sny - oh oh
Zazwyczaj leżałaś tak blisko mnie - oh oh
Tutaj nie ma nic więcej niż puste prześcieradła
Pomiędzy naszą miłością, naszą miłością
Ohh, naszą miłością, naszą miłością.
Po prostu daj mi powód,
Wystarczy nawet malutki,
Tylko sekundę, nie jesteśmy złamani tylko zakrzywieni
I możemy nauczyć się kochać jeszcze raz
Och, to jest w gwiazdach,
To zostało zapisane w bliznach na naszych sercach
Nie jesteśmy złamani tylko zakrzywieni
I możemy nauczyć się kochać jeszcze raz
Oh, rozdarte przewody i rdza
Naprawię to dla nas
Zbieramy kurz
Ale nasza miłość jest wystarczająca.
Trzymasz to w środku,
Nalewasz drinka
Nie, nic nie jest tak złe na jakie wygląda
Wyjaśnimy to!
Po prostu daj mi powód,
Wystarczy nawet malutki,
Tylko sekundę, nie jesteśmy złamani tylko zakrzywieni
I możemy nauczyć się kochać jeszcze raz
Och, to jest w gwiazdach,
To zostało zapisane w bliznach na naszych sercach
Nie jesteśmy złamani tylko zakrzywieni
I możemy nauczyć się kochać jeszcze raz
Po prostu daj mi powód,
Wystarczy nawet malutki,
Tylko sekundę, nie jesteśmy złamani tylko zakrzywieni
I możemy nauczyć się kochać jeszcze raz
Och, to jest w gwiazdach,
To zostało zapisane w bliznach na naszych sercach
Nie jesteśmy złamani tylko zakrzywieni
I możemy nauczyć się kochać jeszcze raz
Och, możemy nauczyć się kochać jeszcze raz
Och, możemy nauczyć się kochać jeszcze raz
Och, nie jesteśmy złamani, tylko zakrzywieni
I możemy nauczyć się kochać jeszcze raz
niedziela, 26 maja 2013
10.Dlaczego ludzie są tacy okrutni?
10.Dlaczego ludzie są tacy okrutni?
Po otrzymaniu sms byłam zadowolona.Wreszcie.-pomyślałam. Cieszyłam się jak głupia z powodu tego,że Ross sobie o mnie i Raini przypomniał.Szybko poszłam do swojego pokoju i ubrałam się w taki o to zestaw.Następnie chwyciłam telefon i wybrałam numer do mojej najlepszej przyjaciółki.Nie odbierała,więc wysłałam jej sms.Brzmiał on tak:Raini, przyjdź do mnie za pół godziny.Idziemy na spotkanie z Rossem i Calumem. Po wysłaniu wiadomości nie wiedziałam co robić,więc poszłam na kanapę i włączyłam telewizor.Akurat nie było moich rodziców, a Vanessa jeszcze nie wróciła ze szkoły,więc byłam sama.Miałam szczęście,ponieważ leciała moja ulubiona komedia: ,,Kevin sam w domu'', więc się nie nudziłam. niestety nie oglądnęłam jej do końca, ponieważ przyszła czarnowłosa.Przywitałam się z nią i wolnym krokiem ruszyłyśmy do centrum L.A. Po kilkunastu minutach drogi w słońcu,dotarłyśmy na miejsce.Rozglądałyśmy się w około,aż wreszcie dojrzałyśmy blondyna.Nie było to łatwe,ponieważ akurat w tym momencie,centrum wypełniało tłumy.Nie można było przejść.Po jakimś czasie byłyśmy na miejscu.Popatrzyłam się przed siebie i zobaczyłam rudowłosą i czarnowłosą dziewczynę, szatynkę oraz trójkę facetów o kolorze czarnych włosów.Oczywiście stał tam też Ross i Calum.Bałam się tam podejść,ale przecież nie mogłam na samym początku już stchórzyć,więc zebrałam w sobie całą energię i trochę nieśmiałym krokiem, ruszyłam w stronę przyjaciół. Miałam szczęście,ponieważ nikt tego nie zauważył.
-Laura!Raini!Wreszcie przyszłyście.Byłem pewien,że jednak zostaniecie w domu,a tu proszę-odważne dziewczyny.-powiedział Calum.-Widzisz Ross.Wisisz mi piątaka.-powiedział i uśmiechnął się głupkowato do przyjaciele.
-O coś się założyliście.-zagadnęła Raini.
-Tak,ale to jest teraz najmniej istotnie ważne.Może lepiej będzie,jak wreszcie przed stawie wam moich przyjaciół.-powiedział i zaczynał po kolei wskazywać imiona każdego tu z obecnych.-Więc to jest Roshon,Joe,Robert,Bella,Debby,a na końcu Zendaya.-powiedział i czekał na nasza reakcję.My nie wiedziałyśmy co zrobić.Stałyśmy nadal jak słupy soli i wpatrywałyśmy się w jeden wielki punkt,jakim była ta gromada.Nikt nie chciał przerwać tej niezręcznej sytuacji.
-Miło mi ws poznać.-powiedziała Bella i podeszła blisko nas,po czym następnie przytuliła.To samo zrobiła reszta zgromadzonych.W tej właśnie chwili,pierwszy raz w życiu poczułam się lubiana,szanowna i potrzebna.Nikt mnie nie obrażał,wyzywał i tępił.Miałam swobodę,jaka wcześniej we mnie nie zagospodarowała się.Po całych tych niby ''obrzędach wstępnych'',wszyscy zaczęliśmy poważną rozmowę.Każdy powiedział coś o sobie,o swojej rodzinie,o swoich zainteresowaniach itp.Nie było to znowu dla niektórych ciekawym zajęciem,jednak dla mnie owszem.Lubiłam poznawać ludzi na nowo i dzielić się z nimi różnymi sekretami i złudzeniami.Następnie wszyscy razem udaliśmy się na lody.Były fantastyczne.Nareszcie pierwszy raz w życiu mogłam poczuć ten smak przyjaźni.Był piękny,a najlepsze było to,że nikt mnie za nic nie obwiniał.To było cudowne.Odwiedziliśmy także obiekty sportowe,co było oczywiście pomysłem chłopców.Powoli zaczynała zapadać noc,więc wszyscy razem udaliśmy się w stronę naszych domów.Jak się okazało z tego faktu,wszyscy mieszkaliśmy niedaleko siebie.Po niedługim spacerze,dotarliśmy na miejsce,a mianowicie ja.Pożegnałam się z nowo poznanymi przyjaciółmi i weszłam do domu.Wzięłam szybką,lecz przyjemną kąpiel,po czym następnie ''odleciałam w dalekie krainy snów''.
*
Wstałam wcześnie rano,o godzinie 06.05 i ruszyłam pędem do łazienki.Zaczęło się w tej chwili moje nagłe zajęcie poprawy wizerunku.Na początek umyłam ręce i twarz.Zaczęłam się odświeżać,a następnie robić lekki makijaż.Uwinęłam się w niecałe pół godziny.Zeszłam powoli na dół i zaczęłam ''pichcić sobie coś na talerzu''. Oczywiście były to kanapki.Zjadłam je z wielkim apetytem zwłaszcza,że poprzedniego dnia nie jadłam prócz śniadania i lodów-nic.Po spożyciu posiłku,udałam się w stronę mojego pokoju.Nałożyłam na siebie taki zestaw,po czym następnie zeszłam na dół.Zegary wskazywały godzinę 07.10,więc miałam jeszcze sporo czasu na dotarcie do szkoły.Taka podróż zajmowała mi zwykle w normalnym tępie-0d 10 do 15 minut-,więc nie musiałam się wcale spieszyć.Wyszłam z domu,żegnając się ze wszystkimi i ruszyłam w kierunku domu czarnowlosej.Nie było jej w domu.Dowiedziałam się tylko,że wyszła godzinę temu razem z Calumem i Robertem.Ta to ma szczęście.-pomyślałam.-Trudno będę musiała iść sama do szkoły.Odeszłam od domu,w którym mieszkała czarnowłosa i udałam się w stronę szkoły.Po drodze spotkałam Bellę i Zendaya.
-O cześć wam.Cóż to za miła niespodzianka.-powiedziałam lekko zdziwiona.
-O cześć.-odpowiedziały po krótkim czasie.Widać było,że zajmowały się w tej chwili czymś innym,nie zwracając nawet uwagi na szarą rzeczywistość.Rozmawiałyśmy przez całą drogę o wielu różnych rzeczach.Muszę przyrzec,że podczas tej rozmowy bardzo zaprzyjaźniłam się z rudowłosą i czarnowłosą dziewczyną.Dogadywałyśmy się znakomicie.Miałyśmy mnóstwo wspólnych tematów,więc słów do rozmowy nam nie brakowało.Po kilkunastu minutach dotarłyśmy prosto pod szkołę.Przed wejściem stała reszta naszej paczki.
-O cześć.-powiedzieli wszyscy chórem.
-Cześć.-odpowiedziałyśmy jednocześnie.
-Myślałem,że już nie dojdziecie.-powiedział blondyn.-Za 5 minut lekcja,a chyba nie wypada spóźnić się już pierwszego dnia.-powiedział z satysfakcją.
-Dobra,dobra.-powiedziała Bella.-Ciesz się lepiej faktem,że tu jesteśmy.Aha!Ross,możemy na słówko.
-Oczywiście.
Po chwili Bella i Ross odeszli na bok zatajając się w jakąś rozmowę.
-O co chodzi.-zapytał.
-Muszę ci przyznać,że ta Laura,to całkiem fajna dziewczyna.Na początku nie byłam do niej przekonana,ale teraz całkowicie zmieniłam swoje zdanie.-odpowiedziała.Dalej już rozmowy nie mogli ciągnąć,ponieważ zadzwonił dzwonek.Wszyscy razem i wspólnie udaliśmy się na miejsce.Dzisiaj była środa,co oznaczało,że pierwsza jest geografia.Nie wiedziałam czy mam się cieszyć z tego faktu,czy nie,ponieważ prawie nie znałam nauczycielki od tego przedmiotu.Po chwili weszliśmy do klasy.Wszyscy razem usiedliśmy na ''tyłach''. Po chwili do klasy weszła ''diva'',jak to mi mówiła Bella.Nazywała się ona Ashley Tisdale.Nie wiedziałam tylko dlaczego wszyscy traktują ją jak królowe szkoły.Cóż,wkrótce się tego niestety,ale dowiedziałam.
-O...nowa kujonka w klasie.Jest mi bardzo miło.Jak masz na imię.Może chcesz kocyk bo się zaraz rozpłaczesz,a tak w ogóle,to to jest liceum,a nie przedszkole,więc lepiej wypad.-powiedziała ta zołza.Zrobiło mi się bardzo przykro.Nie wiem,ale coś mnie chwyciło za gardło.Łzy powoli zaczęły mi napływać do oczu.Gdyby nie moi przyjaciele,to chyba bym się zapadła pod ziemię.
-Słuchaj mnie dałnico.-powiedziała rozzłoszczona Bella.-Myślisz,że możesz wszystkim rozkazywać.
-Tobie,to na pewno,a tak po za tym,to planeta ufoków jest nie tutaj.
-Trzymajcie mnie,bo rozwalę tej debilce zaraz łeb.-krzyknęła wkurzona Bella.Gdyby nie pani która weszła do klasy,to chyba by się tu zrobiła niezła masakra.
-A co wy tu wyprawiacie?Co mają oznaczać te wszystkie wrzaski i krzyki?.-zapytała podejrzliwie.
-A nic.-odpowiedziały Bella i Ashley.
-W takim razie proszę zając swoje miejsca i usiąść na swoich ''czterech literach''-powiedziała poważnie i zaczęła coś pisać na tablicy.
Lekcja ogółem była nudna,taka nieciekawa.Nic się na niej zbytnio nie działo,lecz martwił mnie powód,tej ''egocentryczki''. Dlaczego się na mnie uwzięła?Co ja jej takiego zrobiłam?Za co?-zadawała sobie pytania.Aha.Zapomniałam dodać,że siedzę razem z Raini,w przedostatnim rzędzie.Po lewej siedzi Bella i Zendaya,a po prawej Ross i Calum,Za nami siedzą Debby i Roshon,oraz Robert i Joe.Siedzimy wszyscy wspólnie w jednym kącie sali.W drugim natomiast paczka tej zołzy.Lekcje powoli dobiegały końca.Można powiedzieć,że pod ich koniec dostałam pewnego rodzaju groźbę od tej jędzy.Brzmiała ona tak:Zobaczysz...zniszczę cię.Trochę się nią przestraszyłam.Spojrzałam tylko w jej stronę.Mina tej blondyny pokazywała wściekłość,a z wyrazu jej twarzy można było odczytać zdanie,które mogło mnie zrujnować.Jeśli powiesz to komuś to cię zabiję.Po chwili dostałam kolejną karteczkę.Nie mogłam w to uwierzyć.Czyżby ona była naprawdę to tego zdolna?Lekcje po chwili dobiegła końca.Wszyscy opuścili klasę i udali się do swoich ''zaklepanych miejsc''. My udaliśmy się na dwór,pod wielkiego i dającego duży cień klona[drzewo].
-Słuchaj Laura.-zaczął Ross.-Nie przejmuj się nią.Taki już jej charakter.Najpierw wybiera sobie ofiarę,a potem ją terroryzuje.
-Nic się nie stało.-powiedziałam,a do oczu zaczęły mi napływać łzy.
-Laura,nie przejmuj się nią.Pamiętaj,że masz nas i zawsze możesz na nas liczyć.-powiedziała Zendaya.Po chwili wszystkie dziewczyny mnie przytuliły.Było to bardzo przyjemnym uczuciem.W tej właśnie chwili zrozumiałam co,to tak naprawdę jest przyjaźń.Czułam się wreszcie doceniona,lubiana,potrzebna.Nie byłam wyśmiewana i poniżana.Wszyscy rozumieli mnie bez słów.Każdy tolerował moje zdanie i się ze mną nie kłócił.Jednak najważniejsze było to,że nikt mi nie dogryzał.Reszta lekcji minęła bez żadnych komplikacja,ponieważ ''diva'' poszła już po drugiej lekcji do domu,dlatego że źle się czuła.Dobrze jej tak.-pomyślałam.-Ma za swoje.Jednak gdzieś tam w głębi serca się jej obawiałam.Dzisiaj już mi dała spokój,ale co będzie jutro.Cały czas myślała czy im o tym powiedzieć,jednak z niewiadomych przyczyn sobie to po prostu odpuściłam.Po zajęciach wszyscy razem udaliśmy się w drogę powrotną do domu.Pożegnaliśmy się wielkim uściskiem,po czym następnie udaliśmy się do swoich domu.Gdy weszłam do pomieszczenia,opowiedziałam wszystkim lokatorom o swoim pierwszym dniu w szkole,pomijając fakt groźby.Następnie usiadłam przy komputerze i zaczęłam szperać w internecie.Przeglądałam różne ciekawe strony o modzie itp.Nawet zajrzałam na stronę naszej szkoły.Po zajęciu,wyłączyłam kompa i poszłam się umyć.Następnie przebrałam się w piżamę i zapadłam w głębokim śnie.
Po otrzymaniu sms byłam zadowolona.Wreszcie.-pomyślałam. Cieszyłam się jak głupia z powodu tego,że Ross sobie o mnie i Raini przypomniał.Szybko poszłam do swojego pokoju i ubrałam się w taki o to zestaw.Następnie chwyciłam telefon i wybrałam numer do mojej najlepszej przyjaciółki.Nie odbierała,więc wysłałam jej sms.Brzmiał on tak:Raini, przyjdź do mnie za pół godziny.Idziemy na spotkanie z Rossem i Calumem. Po wysłaniu wiadomości nie wiedziałam co robić,więc poszłam na kanapę i włączyłam telewizor.Akurat nie było moich rodziców, a Vanessa jeszcze nie wróciła ze szkoły,więc byłam sama.Miałam szczęście,ponieważ leciała moja ulubiona komedia: ,,Kevin sam w domu'', więc się nie nudziłam. niestety nie oglądnęłam jej do końca, ponieważ przyszła czarnowłosa.Przywitałam się z nią i wolnym krokiem ruszyłyśmy do centrum L.A. Po kilkunastu minutach drogi w słońcu,dotarłyśmy na miejsce.Rozglądałyśmy się w około,aż wreszcie dojrzałyśmy blondyna.Nie było to łatwe,ponieważ akurat w tym momencie,centrum wypełniało tłumy.Nie można było przejść.Po jakimś czasie byłyśmy na miejscu.Popatrzyłam się przed siebie i zobaczyłam rudowłosą i czarnowłosą dziewczynę, szatynkę oraz trójkę facetów o kolorze czarnych włosów.Oczywiście stał tam też Ross i Calum.Bałam się tam podejść,ale przecież nie mogłam na samym początku już stchórzyć,więc zebrałam w sobie całą energię i trochę nieśmiałym krokiem, ruszyłam w stronę przyjaciół. Miałam szczęście,ponieważ nikt tego nie zauważył.
-Laura!Raini!Wreszcie przyszłyście.Byłem pewien,że jednak zostaniecie w domu,a tu proszę-odważne dziewczyny.-powiedział Calum.-Widzisz Ross.Wisisz mi piątaka.-powiedział i uśmiechnął się głupkowato do przyjaciele.
-O coś się założyliście.-zagadnęła Raini.
-Tak,ale to jest teraz najmniej istotnie ważne.Może lepiej będzie,jak wreszcie przed stawie wam moich przyjaciół.-powiedział i zaczynał po kolei wskazywać imiona każdego tu z obecnych.-Więc to jest Roshon,Joe,Robert,Bella,Debby,a na końcu Zendaya.-powiedział i czekał na nasza reakcję.My nie wiedziałyśmy co zrobić.Stałyśmy nadal jak słupy soli i wpatrywałyśmy się w jeden wielki punkt,jakim była ta gromada.Nikt nie chciał przerwać tej niezręcznej sytuacji.
-Miło mi ws poznać.-powiedziała Bella i podeszła blisko nas,po czym następnie przytuliła.To samo zrobiła reszta zgromadzonych.W tej właśnie chwili,pierwszy raz w życiu poczułam się lubiana,szanowna i potrzebna.Nikt mnie nie obrażał,wyzywał i tępił.Miałam swobodę,jaka wcześniej we mnie nie zagospodarowała się.Po całych tych niby ''obrzędach wstępnych'',wszyscy zaczęliśmy poważną rozmowę.Każdy powiedział coś o sobie,o swojej rodzinie,o swoich zainteresowaniach itp.Nie było to znowu dla niektórych ciekawym zajęciem,jednak dla mnie owszem.Lubiłam poznawać ludzi na nowo i dzielić się z nimi różnymi sekretami i złudzeniami.Następnie wszyscy razem udaliśmy się na lody.Były fantastyczne.Nareszcie pierwszy raz w życiu mogłam poczuć ten smak przyjaźni.Był piękny,a najlepsze było to,że nikt mnie za nic nie obwiniał.To było cudowne.Odwiedziliśmy także obiekty sportowe,co było oczywiście pomysłem chłopców.Powoli zaczynała zapadać noc,więc wszyscy razem udaliśmy się w stronę naszych domów.Jak się okazało z tego faktu,wszyscy mieszkaliśmy niedaleko siebie.Po niedługim spacerze,dotarliśmy na miejsce,a mianowicie ja.Pożegnałam się z nowo poznanymi przyjaciółmi i weszłam do domu.Wzięłam szybką,lecz przyjemną kąpiel,po czym następnie ''odleciałam w dalekie krainy snów''.
*
Wstałam wcześnie rano,o godzinie 06.05 i ruszyłam pędem do łazienki.Zaczęło się w tej chwili moje nagłe zajęcie poprawy wizerunku.Na początek umyłam ręce i twarz.Zaczęłam się odświeżać,a następnie robić lekki makijaż.Uwinęłam się w niecałe pół godziny.Zeszłam powoli na dół i zaczęłam ''pichcić sobie coś na talerzu''. Oczywiście były to kanapki.Zjadłam je z wielkim apetytem zwłaszcza,że poprzedniego dnia nie jadłam prócz śniadania i lodów-nic.Po spożyciu posiłku,udałam się w stronę mojego pokoju.Nałożyłam na siebie taki zestaw,po czym następnie zeszłam na dół.Zegary wskazywały godzinę 07.10,więc miałam jeszcze sporo czasu na dotarcie do szkoły.Taka podróż zajmowała mi zwykle w normalnym tępie-0d 10 do 15 minut-,więc nie musiałam się wcale spieszyć.Wyszłam z domu,żegnając się ze wszystkimi i ruszyłam w kierunku domu czarnowlosej.Nie było jej w domu.Dowiedziałam się tylko,że wyszła godzinę temu razem z Calumem i Robertem.Ta to ma szczęście.-pomyślałam.-Trudno będę musiała iść sama do szkoły.Odeszłam od domu,w którym mieszkała czarnowłosa i udałam się w stronę szkoły.Po drodze spotkałam Bellę i Zendaya.
-O cześć wam.Cóż to za miła niespodzianka.-powiedziałam lekko zdziwiona.
-O cześć.-odpowiedziały po krótkim czasie.Widać było,że zajmowały się w tej chwili czymś innym,nie zwracając nawet uwagi na szarą rzeczywistość.Rozmawiałyśmy przez całą drogę o wielu różnych rzeczach.Muszę przyrzec,że podczas tej rozmowy bardzo zaprzyjaźniłam się z rudowłosą i czarnowłosą dziewczyną.Dogadywałyśmy się znakomicie.Miałyśmy mnóstwo wspólnych tematów,więc słów do rozmowy nam nie brakowało.Po kilkunastu minutach dotarłyśmy prosto pod szkołę.Przed wejściem stała reszta naszej paczki.
-O cześć.-powiedzieli wszyscy chórem.
-Cześć.-odpowiedziałyśmy jednocześnie.
-Myślałem,że już nie dojdziecie.-powiedział blondyn.-Za 5 minut lekcja,a chyba nie wypada spóźnić się już pierwszego dnia.-powiedział z satysfakcją.
-Dobra,dobra.-powiedziała Bella.-Ciesz się lepiej faktem,że tu jesteśmy.Aha!Ross,możemy na słówko.
-Oczywiście.
Po chwili Bella i Ross odeszli na bok zatajając się w jakąś rozmowę.
-O co chodzi.-zapytał.
-Muszę ci przyznać,że ta Laura,to całkiem fajna dziewczyna.Na początku nie byłam do niej przekonana,ale teraz całkowicie zmieniłam swoje zdanie.-odpowiedziała.Dalej już rozmowy nie mogli ciągnąć,ponieważ zadzwonił dzwonek.Wszyscy razem i wspólnie udaliśmy się na miejsce.Dzisiaj była środa,co oznaczało,że pierwsza jest geografia.Nie wiedziałam czy mam się cieszyć z tego faktu,czy nie,ponieważ prawie nie znałam nauczycielki od tego przedmiotu.Po chwili weszliśmy do klasy.Wszyscy razem usiedliśmy na ''tyłach''. Po chwili do klasy weszła ''diva'',jak to mi mówiła Bella.Nazywała się ona Ashley Tisdale.Nie wiedziałam tylko dlaczego wszyscy traktują ją jak królowe szkoły.Cóż,wkrótce się tego niestety,ale dowiedziałam.
-O...nowa kujonka w klasie.Jest mi bardzo miło.Jak masz na imię.Może chcesz kocyk bo się zaraz rozpłaczesz,a tak w ogóle,to to jest liceum,a nie przedszkole,więc lepiej wypad.-powiedziała ta zołza.Zrobiło mi się bardzo przykro.Nie wiem,ale coś mnie chwyciło za gardło.Łzy powoli zaczęły mi napływać do oczu.Gdyby nie moi przyjaciele,to chyba bym się zapadła pod ziemię.
-Słuchaj mnie dałnico.-powiedziała rozzłoszczona Bella.-Myślisz,że możesz wszystkim rozkazywać.
-Tobie,to na pewno,a tak po za tym,to planeta ufoków jest nie tutaj.
-Trzymajcie mnie,bo rozwalę tej debilce zaraz łeb.-krzyknęła wkurzona Bella.Gdyby nie pani która weszła do klasy,to chyba by się tu zrobiła niezła masakra.
-A co wy tu wyprawiacie?Co mają oznaczać te wszystkie wrzaski i krzyki?.-zapytała podejrzliwie.
-A nic.-odpowiedziały Bella i Ashley.
-W takim razie proszę zając swoje miejsca i usiąść na swoich ''czterech literach''-powiedziała poważnie i zaczęła coś pisać na tablicy.
Lekcja ogółem była nudna,taka nieciekawa.Nic się na niej zbytnio nie działo,lecz martwił mnie powód,tej ''egocentryczki''. Dlaczego się na mnie uwzięła?Co ja jej takiego zrobiłam?Za co?-zadawała sobie pytania.Aha.Zapomniałam dodać,że siedzę razem z Raini,w przedostatnim rzędzie.Po lewej siedzi Bella i Zendaya,a po prawej Ross i Calum,Za nami siedzą Debby i Roshon,oraz Robert i Joe.Siedzimy wszyscy wspólnie w jednym kącie sali.W drugim natomiast paczka tej zołzy.Lekcje powoli dobiegały końca.Można powiedzieć,że pod ich koniec dostałam pewnego rodzaju groźbę od tej jędzy.Brzmiała ona tak:Zobaczysz...zniszczę cię.Trochę się nią przestraszyłam.Spojrzałam tylko w jej stronę.Mina tej blondyny pokazywała wściekłość,a z wyrazu jej twarzy można było odczytać zdanie,które mogło mnie zrujnować.Jeśli powiesz to komuś to cię zabiję.Po chwili dostałam kolejną karteczkę.Nie mogłam w to uwierzyć.Czyżby ona była naprawdę to tego zdolna?Lekcje po chwili dobiegła końca.Wszyscy opuścili klasę i udali się do swoich ''zaklepanych miejsc''. My udaliśmy się na dwór,pod wielkiego i dającego duży cień klona[drzewo].
-Słuchaj Laura.-zaczął Ross.-Nie przejmuj się nią.Taki już jej charakter.Najpierw wybiera sobie ofiarę,a potem ją terroryzuje.
-Nic się nie stało.-powiedziałam,a do oczu zaczęły mi napływać łzy.
-Laura,nie przejmuj się nią.Pamiętaj,że masz nas i zawsze możesz na nas liczyć.-powiedziała Zendaya.Po chwili wszystkie dziewczyny mnie przytuliły.Było to bardzo przyjemnym uczuciem.W tej właśnie chwili zrozumiałam co,to tak naprawdę jest przyjaźń.Czułam się wreszcie doceniona,lubiana,potrzebna.Nie byłam wyśmiewana i poniżana.Wszyscy rozumieli mnie bez słów.Każdy tolerował moje zdanie i się ze mną nie kłócił.Jednak najważniejsze było to,że nikt mi nie dogryzał.Reszta lekcji minęła bez żadnych komplikacja,ponieważ ''diva'' poszła już po drugiej lekcji do domu,dlatego że źle się czuła.Dobrze jej tak.-pomyślałam.-Ma za swoje.Jednak gdzieś tam w głębi serca się jej obawiałam.Dzisiaj już mi dała spokój,ale co będzie jutro.Cały czas myślała czy im o tym powiedzieć,jednak z niewiadomych przyczyn sobie to po prostu odpuściłam.Po zajęciach wszyscy razem udaliśmy się w drogę powrotną do domu.Pożegnaliśmy się wielkim uściskiem,po czym następnie udaliśmy się do swoich domu.Gdy weszłam do pomieszczenia,opowiedziałam wszystkim lokatorom o swoim pierwszym dniu w szkole,pomijając fakt groźby.Następnie usiadłam przy komputerze i zaczęłam szperać w internecie.Przeglądałam różne ciekawe strony o modzie itp.Nawet zajrzałam na stronę naszej szkoły.Po zajęciu,wyłączyłam kompa i poszłam się umyć.Następnie przebrałam się w piżamę i zapadłam w głębokim śnie.
poniedziałek, 20 maja 2013
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)