~Zapowiedź najnowszego rozdziału~

Na razie nie wiem, czy będzie to rozdział, czy konie opowiadania - epilog?

:"-To wszystko już w najnowszym rozdziale-":

Pojawi się na pewno w niedzielę, bądź poniedziałek (23-24.03.2015)

~~Crystal~~

czwartek, 18 kwietnia 2013

Ciekawostki o Laurze Marano i Rossie Lynchu

                                                           LAURA MARANO

Pojawiła się znikąd. Nieoczekiwanie została gwiazdą popularnego serialu wyświetlanego na Disney Channel. Dlatego trudno uwierzyć, że Laura Marano gra w filmach już blisko od dziesięciu lat. Mało która nastoletnia aktorka ma takie doświadczenie!

Początkowo nic nie wskazywało, by Laura miała zostać gwiazdą. Na świat przyszła w listopadzie 1995 roku w zwyczajnej amerykańskiej rodzinie. We wczesnym dzieciństwie miała problemy z wymawianiem niektórych wyrazów, a jeszcze większe z koncentracją. Uwielbiała biegać i skakać, bez przerwy dokazywała, a spędzenie pięciu minut przy stole (na przykład podczas obiadu) było dla niej męczarnią. Być może dlatego rodzice postanowili znaleźć jej jakieś zajęcie. Coś, co by ją zajęło i zmusiło do wysiłku. I tak Laura w wieku pięciu lat trafiła na swój pierwszy casting.
Wkrótce później występowała już na deskach Stage Door Theater, niewielkiego klubu zamieniającego się czasem w teatr. W dzień wystawiano tam sztuki dla dzieci i młodzieży, wieczorami zaś miejsce młodych aktorów zajmowali najlepsi DJ-e na świecie, m.in. Paul van Dyk, Tiesto czy Armin van Buuren. Laura nie przejmowała się takim towarzystwem. Była wówczas na tyle mała, że tego typu muzyka zupełnie jej nie interesowała.
Chciała jednak grać i lubiła to. Na scenie zachowywała się w sposób naturalny i mówiła o wiele wyraźniej niż na co dzień. Pewnie dlatego dostała niewielką rólkę w serialu sensacyjnym "Bez śladu". Pojawiła się w nim osiem razy, ale to wystarczyło, by na stałe zadomowiła się w Hollywood. "Nowe propozycje pojawiały się co kilka miesięcy. Na ogół spędzałam na planie jeden, góra dwa dni, ale i tak miałam olbrzymią frajdę", wspomina.
Jeśli chcesz zobaczyć małą Laurę, musisz obejrzeć seriale takie jak "Joan z Arkadii" czy "Misja: Epidemia". Kilka lat temu aktorka grała już w poważniejszych produkcjach, m.in. "Dexterze" i "Heroesach". Dość często pojawiała się też w amerykańskiej edycji teleturnieju "Czy jesteś mądrzejszy od piątoklasisty". "To była naprawdę fajna zabawa. Chociaż czasami głupio się czułam, kiedy się okazywało, że jestem mądrzejsza od kogoś dorosłego", dodaje aktorka.
Sławę przyniosła jej dopiero komediowa seria "Austin i Ally". Kiedy aktorka dowiedziała się, że zagra główną rolę, z radości niemalże skakała do góry. Zupełnie nie przejęła się tym, że oznacza to dla niej wielogodzinną pracę i zaległości w szkole. "I brak czasu na randki!", śmieje się Laura. Rzeczywiście, póki co gwiazda nie ma stałego chłopaka. Wolny czas - o ile w ogóle go ma - spędza z przyjaciółmi. Lubi chodzić do kina i na imprezy. Chętnie też wyjeżdża za miasto. Po prostu kocha przyrodę!



                                                               ROSS LYNCH


Wciąż nie wiadomo, co przyniesie mu większą popularność - rola w serialu "Austin i Ally" czy też występy z zespołem R5. Ross Lynch z niczego nie chciałby zrezygnować. Jest zadowolony z tego, co robi, nawet jeśli nie ma czasu na naukę…
Grudzień 1995 roku zbliżał się ku końcowi. W Littleton w amerykańskim stanie Colorado spadł już pierwszy śnieg i zrobiło się zimno. Mieszkańcy miasta, w większości potomkowie poszukiwaczy złota, zupełnie się tym nie przejmowali. Prowadzili spokojne, zwyczajne życie i nawet nie myśleli o Hollywood. Jedyną osobą z Littleton, której udało się odnieść sukces, był Matt Stone, autor przebojowego serialu animowanego "Miasteczko South Park".
Jednak grudzień 1995 roku przyniósł pewną zmianę. Na dwa dni przed sylwestrem w rodzinie Lynchów urodził się kolejny chłopak - Ross. Dość szybko wyrósł na inteligentnego i bardzo przystojnego blondyna. Jako dzieciak uwielbiał grać w futbol amerykański i sporo czasu spędzał na podwórku. Opiekowała się nim starsza siostra Rydel oraz bracia Riker i Rocky. Młodszy brat Ryland sam często potrzebował pomocy, bo jako najmłodszy w rodzinie z niczym sobie nie radził.
Rodzeństwo nie tylko grało w gry komputerowe i kosza, ale również grało i śpiewało. Ross jeszcze przed rozpoczęciem szkoły podstawowej nauczył się grać na perkusji, miał też niewielką gitarę. Umiał samemu ją nastroić, a także wymienić pęknięte struny. Dziś świetnie na niej gra, podobnie jak na basie i pianinie. Planuje jeszcze opanować skrzypce, gdyż ich dźwięk strasznie mu się podoba. "Nie wyobrażam sobie świata bez muzyki. To dlatego zespół jest dla mnie tak ważny", mówi.
Zaczął jednak od tańczenia. Po przeprowadzce do Kalifornii występował w grupie tanecznej Rage Boyz Crew, gdzie nauczył się radzić sobie z tremą i poznał świat show-businessu. Zaczął chodzić wraz z kumplami na castingi i przesłuchania. W ten sposób wystąpił w jednym z odcinków amerykańskiego "You Can Dance" i w teledysku przygotowanym na potrzeby składanki "Kidz Bop". W tym samym czasie jego bracia wpadli na pomysł, by założyć zespół. I tak w 2009 roku narodziła się pop-rockowa kapela R5, w której - prócz Rossa - występują Riker, Rydel i Rocky, a także ich znajomy Ellington Ratliff.
Dwa lata temu R5 opublikowało swoją płytę-demówkę z kilkoma piosenkami. Wkrótce później Ross trafił na casting zorganizowany przez wytwórnię Disneya i… nieoczekiwanie otrzymał główną rolę w serialu "Austin i Ally". "Doświadczenie sceniczne bardzo mi pomogło. Wiedziałem, co mam robić, by dobrze wypaść", wyjaśnia. Nagła sława pomogła jego zespołowi (który jeszcze niedawno miał niewielu fanów, a dziś przyciąga pod scenę tysiące ludzi). Ross musiał jednak pożegnać się ze szkołą - uczy się teraz prywatnie. No i nie ma czasu dla siebie!
Mimo to aktor nie narzeka i z chęcią wynajduje sobie nowe zajęcia. Niedawno zakończył zdjęcia do filmu fabularnego "Teen Beach Movie", który w przyszłym roku pojawi się na Disney Channel. Razem z rodzeństwem pracował też nad nowymi piosenkami R5. "Umawianie się z dziewczynami odkładam na później. Na razie mam inne rzeczy do zrobienia", powiedział niedawno. Czyżby rzeczywiście był samotny? Taki fajny chłopak - aż nie chce się wierzyć, że nie ma ukochanej!

Wiadomość!

Jest to krótka wiadomość ode mnie.Może na początek nie wiem kiedy pojawi się kolejny rozdział,ale myślę,że najpóźniej pojawi się w niedzielę lub poniedziałek.Na razie nie mam czasu,ponieważ cały czas surfuje po internecie w poszukiwaniu jakiś najnowszych informacji o serialu Austin&Ally lub informacji o Rossie Lynchu i Laurze Marano.Nie wiem czy ktoś to oglądał,ale radzę to zobaczyć.Macie tutaj link:Ross Lynch opowiada o dziewczynach i randkach ... - Kotek.pl.
I kilka gifów:
                                                    File:Laura Marano and Ross Lynch.gif 
                                                    tumblr_ml72w0zVBH1r6hlz0o1_400.gif
                                         tumblr_inline_ml32boW5go1rfdpdx.gif                                                       tumblr_ml2dzl4DJr1s6alzto2_400.gif   
                                                     
                                      

                                                             No i moje ulubione dotychczas zdjęcie:


                                         tumblr_inline_mkk3qkmEsG1qz4rgp.png                 

wtorek, 16 kwietnia 2013

4.Dlaczego on mi się tak przygląda?

4.Dlaczego on mi się tak przygląda?
*Oczami Rossa*
Właśnie dojechaliśmy do Las Vegas.Byłem strasznie szczęśliwy,ponieważ kochałem to miasto.Chciałbym tu zostać,więcej niż dzień,ale nie mogłem,bo przecież niedługo zaczyna się nowy rok szkolny.Nie cierpiałem szkoły,a to dlatego,że lekcje były zawsze długie i nudne.Rozejrzeliśmy się wokół i postanowiliśmy,że każdy pójdzie tam,gdzie chce.Ja i Rydel poszliśmy do wesołego miasteczka.Ryland pobiegł na boisko,a Riker,El. i Rocky udali się do kina.Naprawdę zdziwiło mnie to.W L.A,jest przecież mnóstwo kin,a tu w Las Vegas jesteśmy tylko raz w miesiącu.Jak dla mnie powinni wykorzystać ten czas nieco inaczej,ale to już ich sprawa.Właśnie doszliśmy do wesołego miasteczka.Rydel zaproponowała,by najpierw pójść na kolejkę górską.Ja oczywiście zgodziłem się,a to dlatego,że nie miałem innego wyboru.Jeździliśmy na kolejce przez ponad 2 godziny!Następnie udaliśmy się na lody.Rydel wzięła truskawkowe,a ja czekoladowe.Udaliśmy się spacerkiem do centrum Las Vegas.
*Oczami Raini*
Właśnie z Calumem sprawdziliśmy wszystkie hotele w L.A.[co w cale nie było ciekawym zajęciem] i okazało się,że Laura w żadnym z nich nie nocowała!Byliśmy bardzo zmartwieni,ponieważ baliśmy się,że
Laurze mogło się coś stać.Jednak zachowaliśmy zimną krew i postanowiliśmy szukać dalej.Po kilku godzinnym szukaniu Calum wpadł na świetny pomysł.
-Słuchaj Raini,a może Laura w cale nie przenocowała tej nocy w L.A., tylko gdzie indziej.-powiedział.
-W sumie masz rację.-odpowiedziałam.-Tak,to jest bardzo prawdopodobne.Kiedyś moja mama opowiadała mi,jak w L.A.wpadła do metra i została wywieziona gdzieś na koniec świata.
-Czyli gdzie?-zapytał rudowłosy.
-Do las Vegas.-odpowiedziałam.
-Czyli Laura też może być w Las Vegas.-powiedział rudowłosy..
-Myślisz,że to jest prawda.-zapytałam.
-Tak,uważam,że to jest prawda.-odpowiedział Calum.
-No to co,jedziemy do Las Vegas.-zapytałam.
-No nie wiem.-odpowiedział.-Myślę jednak,że powinniśmy to sprawdzić.
-Która godzina.-zapytałam.
-Dochodzi 13.00.-odpowiedział.
-No to spotkajmy się za pół godziny na przystanku i pojedziemy do Las Vegas.-powiedziałam.
-Ok.
Udałam się do domu i zaczęłam się przygotowywać do podróży.Byłam strasznie ciekawa,czy Laura jest w Las Vegas.Szybko i sprawnie się ubrałam oraz umalowałam.Wreszcie spakowana i przygotowana,wyszłam z domu i udałam się na przystanek autobusowy.Widziałam,że Calum już tam czekał,więc do niego podbiegłam.Zobaczyłam,że nie był przygotowany do podróży,co mnie bardzo zdziwiło.Pomyślałam sobie,że może chciał mi coś powiedzieć ważnego.Jednak nie była to dobra nowina.
-Raini.-powiedział.-Jest mi strasznie przykro,ale nie mogę pojechać.
-Co!Czemu?Dlaczego?.-odpowiedziałam z wściekłością.
-A to dlatego,że przyjechała babcia w odwiedziny i muszę z nią być.-powiedział.
-No to powiedz jej czy tam swoim rodzicom,że dzisiaj nie możesz,a jutro spędzisz z nią cały dzień.-odpowiedziałam.
-Nie mogę.
-Dlaczego!-zapytałam z jeszcze większą furią.
-Uspokój się,to ci powiem.-odpowiedział.
Musiałam chwilę ochłonąć,by słuchać dalej tej historii,ale nadal gdzieś w głębi duszy byłam wściekła.Przecież Laura była naszą przyjaciółką!Powinien im odmówić i lecieć jej szukać.Ciekawie jak on by się poczuł,gdyby był teraz na jej miejscu.
-No dobra,już ochłonęłam.-powiedziałam.
-No to zacznę opowiadać.-odpowiedział.-Babcia przyjechała do nie wczoraj.Powiedziała,że zostaje na tydzień,ale dzisiaj zmieniła swoje plany.Jutro wyjeżdża i poprosiła mnie o to,bym z nią spędził ten dzień.Nie miałem serca jej odmówić,więc się zgodziłem.Znasz moją babcię.Pamiętasz jak przyjechała do mnie w tamtym roku.
-Pamiętam.-odpowiedziałam.
-Poprosiła cię wtedy o to byś została jeszcze godzinkę,a ty co wtedy zrobiłaś.-zapytał.
-Zgodziłam się.-odpowiedziałam trochę skołowana.
-No widzisz.-powiedziałem.-Laura ma pewnie jeszcze pieniądze i wytrzyma jeszcze jeden dzień w Las Vegas.
-Jeśli tam jest,to tak.-odpowiedziałam.
-Dobra muszę lecieć.-powiedziałem.-Spotkajmy się tu na przystanku jutro o 8.Pojedziemy wtedy do Las Vegas szukać Laury.Zgadzasz się.-zapytał.
-No,zgadzam się.To do jutra.-powiedziałam.
-Do jutra.-powiedział Calum.
Wróciłam do domu i zasnęłam.Śniły mi się wszystkie miłe chwile,spędzone z Laurą.
*Oczami Rossa*
Właśnie doszliśmy do centrum Las Vegas.Rydel zachciało się do toalety,więc postanowiłem,by poszła znaleźć jakąś toaletę,a ja w tym czasie pójdę i poczekam na nią przy fontannie.Zgodziła się i pobiegła szukać jakiejś toalety.Ja udałem się najpierw do kawiarni.Kupiłem sobie cappucino i poszedłem usiąść przy fontannie.Zobaczyłem ładną,zgrabną i piękną dziewczynę,którą zacząłem znienadzka obserwować.Pisała coś w zeszycie.Zacząłem się jej przyglądać z jeszcze większym zaciekawieniem.W pewnym momencie zauważyła to,a ja szybko odwróciłem się w drugą stronę.Gdy już przestała się patrzeć,wróciłem do tego co robiłem przed chwilą.
*Oczami Laury*
Siedziałam i pisałam piosenkę,aż tu nagle zauważyłam,że przygląda mi się pewien przystojny blondyn.Próbowałam nie zwracać na to uwagi,ale nie mogłam się powstrzymać.Blondyn mnie rozpraszał i przez niego nie mogłam się skupić nad tym co właśnie w tej chwili robiłam.Wstałam i udałam się w stronę hotelu,w którym wcześniej nocowałam.
*Oczami Rossa*
Zauważyłem,że brunetka wstała i zaczęła się oddalać.Spodobała mi się,więc postanowiłem,że ją dogonię i z nią zagadam.
-Cześć jestem Ross,a ty?-zapytałem.
-Jestem Laura.-odpowiedziałam,bez żadnego entuzjazmu.W sumie to chciałabym,żeby ta rozmowa się już skończyła,ale postanowiłam ją kontynuować.Sama nie wiem dlaczego.Może dlatego,że bardzo byłam ciekawa co wyniknie z tej rozmowy albo dlatego,że był bardzo przystojny.
-Dlaczego odeszłaś z tam tond.-zapytałem.-Przestraszyłaś się mnie.
-Nie,tylko przez ciebie nie mogłam się skupić,ale to już mniejsza z tym.-odpowiedziałam.-Dlaczego ze mną rozmawiasz.-zapytałam.
-Bo mi się spodobałaś.-odpowiedziałem.-Moja siostra mówi:Jak ktoś ci się podoba,to próbuj z nim nawiązać kontakt,bo inaczej już go nigdy nie zobaczysz.
-Serio,spodobałam ci się.-zapytałam.
-Tak.-odpowiedziałem.-Skąd jesteś.-zapytałem.
-Jestem z Londynu,ale obecnie mieszkam w L.A.-odpowiedziałam.-Ale dlaczego pytasz mnie o takie rzeczy,przecież nawet się nie znamy.Może byś mi się chociaż przedstawił.-zapytałam.
-Oczywiście,więc nazywam się Ross Lynch.Gram w zespole R5.-odpowiedział.-Kojarzysz go.-zapytał.
-Nie.Przykro mi,ale nie jestem waszą fanką.-odpowiedziałam.-Możesz już odejść.
-Ale dlaczego?Bardzo mnie tym ucieszyłaś.Jednak naprawdę wiedziałem,że nie jesteś moją fanką.-powiedziałem
-A niby jakim cudem to wiedziałeś.-zapytałam z zaciekawieniem.
-Bo jak na mnie spojrzałaś,to było zero reakcji.Moja fanka rozpoznała by mnie w 3 sekundy,a ty po 10 minutowym patrzeniu nic nie robiłaś.-odpowiedziałem.
-Co masz na myśli.-zapytałam.
-To,że nie chciałaś ode mnie żadnych autografów ani nie robiłaś mi zdjęć ze sobą,-odpowiedziałem.-Co tutaj robisz,jak jesteś z L.A.-zapytałem.
-Szczerze,to zgubiłam się.-odpowiedziałam.
-Serio,a jak.-zapytałem.
-Ale nie będziesz się śmiał.-zapytałam.
-Nie będę się śmiał.Obiecuję.-odpowiedziałem.
-No,więc miałam się spotkać z moją koleżanką Raini w centrum L.A.,ale niestety nie doszło do tego spotkania.Powiedziałam Raini,że tam będę na czas,ale skłamałam.Mam straszny problem z orientacją w terenie.Wsiadłam do metra i pojechałam do centrum,lecz zamiast dojechać do centrum dojechałam tutaj i tak tu tkwię.-powiedziałam ledwo co łapiąc oddech.
-A dlaczego nie zadzwoniłaś po taksówkę lub nie pojechałaś metrem.-zapytałem.
-Nie mam przy sobie telefonu,metrem nie chciałam jechać po bałam się,że pojadę dalej niż jestem do tej pory,no i wczoraj musiałam nocować w hotelu.-odpowiedziałam.
-Aha...,a w hotelu nie było telefonu.-zapytałem.
-To była śmieszna sytuacja.-odpowiedziałam.-Owszem był,tylko prąd wysiadł i już mi się na nic nie przydał.
-Czyli chcesz wrócić.-zapytałem.
-Tak!!!-krzyknęłam.-No to pożyczysz mi telefon,bym mogła zadzwonić po taksówkę.-zapytałam,a w moich oczach pojawiły się pierwsze jak do tej pory oznaki szczęścia.
-Nie,nie pożyczę ci.-odpowiedział Ross.
-Jak to!!!-krzyknęłam,a do oczu zaczęły mi napływać łzy.
-Spokojnie,Laura uspokój się.-powiedział śmiejąc się Ross.
-Jak mam być spokojna.Tkwię tu już od nie całych dwóch dni i mam być spokojna.-odpowiedziałam.
-Przepraszam,jak cię uraziłem,ale nie dałaś mi dokończyć.Nie pożyczę ci telefonu,bo chcę ci zaproponować byś pojechała z nami.-odpowiedział.
-Z nami,a o kogo chodzi.-zapytałam.
-Jestem tu z moją rodziną.-odpowiedział.
-Aha.
-No to zgadzasz się.-zapytałem.
-Oczywiście,że tak.Nie lubię być sama i nie zamierzam tu więcej siedzieć.-odpowiedziałam.-No to co,wracamy do domu.-zapytałam.
-Jeszcze nie.Jest dopiero 15,więc jeszcze musimy tu wytrzymać 7 godzin.No to będziesz mi towarzyszyć.-zapytałem.
-Tak,a mam inny wybór.-odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.
-Masz bardzo ładny uśmiech.-powiedziałem.
-Dzięki,tylko nie zacznij mnie tu przez przypadek podrywać.-odpowiedziałam.
-Spokojnie nie zacznę,ponieważ nie powinno się zaczynać znajomości od podrywu.-powiedziałem.-O właśnie moja siostra przyszła,więc chodźmy do niej.
-Ok.
-Ross znalazłam toaletę...,a kto to jest?.-zapytała z zaciekawieniem Rydel.-Czyżbyś już znalazł sobie dziewczynę.Nie ma mnie przez pół godziny,a tu już szukasz towarzystwa.
-Nie.To jest Laura.Laura to jest Rydel.Rydel to jest Laura.-powiedział Ross.
-Bardzo miło mi cię poznać.-powiedziała Rydel.
-Dzięki i na wzajem.-odpowiedziałam Rydel.
-Laura jest z L.A.,czyli z tam tond co my.-powiedział Ross.
-Więc co tu robi.-zapytała z ciekawości Rydel.
-Zgubiła się i chce wrócić do domu,więc zaproponowałem jej,by wróciła z nami.Przecież będziemy wracać.To co zgadzasz się.Jeśli ty się zgodzisz to myślę,że rodzice też się zgodzą,więc zgadzasz się.-zapytał
Ross.
-No pewnie,że się zgadzam.Mogę powiedzieć szczerze,że już cię Laura polubiłam i myślę,że znajdziemy wspólne tematy do rozmów.
-Dzięki,miło mi to słyszeć.Też myślę,że znajdziemy wspólne tematy do rozmów.-odpowiedziałam.
-No to co idziesz poznać resztę naszej rodziny.-zapytała Rydel.
-To wy macie jeszcze rodzeństwo.-zapytałam z zaciekawieniem.
-Tak,mamy jeszcze troje braci i jest tu jeszcze z nami przyjaciel rodziny.-odpowiedział Ross.
-Z miłą chęcią ich poznam.-powiedziałam.
-No to chodźmy.-powiedziała Rydel.
*Oczami Laury*
Ruszyliśmy w stronę,w którą mnie prowadzili Ross i Rydel.Wreszcie dotarliśmy na miejsce.
-Cześć wszystkim.-krzyknęli razem Ross i Rydel.-Poznajcie Laurę.
-Cześć Laura-odparli jako pierwsi Rocky i Ratliff.Widać,że im się już Laura spodobała.
-Cześć Laura.-odparł Riker z takim samym zamiarem jak Rocky i Ratliff.
-Cześć Laura.-odparł Ryland.Widać tylko on zachował się naturalnie.
-Posłuchajcie.Pierwsza Laura.To jest mój tato Mark,mama Stormie,bracia od lewej Ryland,Riker,Rocky,a to przyjaciel rodziny Elington Ratliff.
-Cześć,miło mi was poznać.-powiedziałam
-Nam też jest bardzo miło ciebie poznać.-odpowiedziała Stormie.
-Laura jest z tam tond co my,więc zaproponowałem jej,a ona się zgodziła,że pojedzie z nami.Czy może?-zapytał z proszącą miną pieska Ross.
-Oczywiście,że może tylko najpierw wytłumacz nam tę całą sytuację.-odpowiedział Mark.
Ross zaczął im opowiadać wszystko ze szczegółami.Każdy ze członków rodziny coraz bardziej wsłuchiwał się w każde słowo,jakie Ross wypowiadał.
-Trochę była smutna,ta historia,ale najważniejsze,że się dobrze skończyło.-odpowiedziała Stormie.-Tak więc dzieci pakujcie się,bo za chwilę wracamy do L.A.
-Dobrze mamo.-odpowiedzieli wszyscy chórem.
Gdy wszyscy poszli się pakować do mnie podeszła Stormie i zapytała:
-Chcesz się czegoś napić lub coś zjeść Laura.
-Nie,dziękuje.-odpowiedziałam.Ucieszyło nie to,że ktoś obcy,kto mnie przecież prawie nie zna,tak się o mnie troszczy.Było to naprawdę przyjemne.-pomyślałam.
-Spokojnie,za chwilę wszyscy się spakują.-powiedziała Stormie.-Ross to wspaniały chłopak,więc jestem przekonana,że zaproponuje ci,że cię odprowadzi do domu.
Wszyscy zeszli spakowani i już byliśmy w drodze do L.A.Podczas całej podróży wszyscy mnie wypytywali o wszystko,a ja z miłą chęcią odpowiadałam na te pytania.Dojechaliśmy i tak jak mówiła Stormie,Ross zaproponował,że mnie odprowadzi do domu.To bardzo miło,że mi to zaproponował.Szliśmy i rozmawialiśmy o sobie.Wreszcie doszliśmy do mojego domu.I się pożegnaliśmy.Ross mnie przytulił i zaproponował,byśmy się jutro spotkali.Dał mi adres swojego domu i zaczął się oddalać.Ja tylko uśmiechnęłam się do niego,a on odwzajemnił mój uśmiech.Weszłam do domu i opowiedziałam moim rodzicom mniej więcej całą prawdę.Byłam wykończona,więc szybko się umyłam,ubrałam w piżamę i położyłam spać.Postanowiłam,że jutro zadzwonię do Raini i jej wszystko opowiem.
*****************************************
No i kolejny rozdział.Miałam dzisiaj wenę,więc napisałam i dodałam.Myślę,że się podoba.Musicie jeszcze poczekać parę rozdziałów,zanim wreszcie pojawi się reszta bohaterów.Bądźcie cierpliwi,bo kolejny rozdział już wkrótce!

niedziela, 14 kwietnia 2013

3.Zgubiłam się i nie wiem co mam robić.Wiesz gdzie ona jest.

3.Zgubiłam się i nie wiem co mam robić.Wiesz gdzie ona jest.

Obudziłam się około godziny 10.00.Wszyscy jeszcze spali,więc postanowiłam zrobić sobie śniadanie,umyć się i odświeżyć,a następnie poszperać trochę w internecie.Zeszłam na dół do kuchni i zrobiłam sobie ciepłej owocowej herbaty.Następnie zrobiłam sobie kanapki z serem i ogórkiem i poszłam oglądać telewizję.Po skończeniu jedzenia,umyłam talerz,wypiłam herbatę i poszłam do łazienki umyć zęby,i ''się trochę ogarnąć''. Uczesałam włosy,umalowałam twarz i umyłam zęby.Poszłam do swojego pokoju i włączyłam laptopa.Włączony był czat,na którym była Raini.Postanowiłam,że z nią porozmawiam.
-Hej Raini,co tam robisz.-zapytałam.
-Właśnie przeglądam sobie strony o modzie i szukam fajnych sklepów, do których dzisiaj pójdziemy.-odpowiedziała.
-To o której godzinie się spotykamy.-zapytałam.
-Nie wiem,a która teraz jest.-powiedziała.
-Dochodzi godzina 11.00-odpowiedziałam na jej pytanie.
-No to spotkajmy się za godzinę w centrum L.A.-powiedziała.-Aha zapomniałam,że ty nie wiesz gdzie jest centrum L.A.
-Ależ wiem.-odpowiedziałam,ledwo co mówiąc,że to jest prawda.Oczywiście skłamałam,ale nie chciałam by Raini dowiedziała się o tym.Jestem tu od dwóch dni,a nie mogę i tak zrozumieć gdzie co jest.Gdyby moi przyjaciele nie mieszkali blisko mnie to na pewno rozmawialibyśmy tylko przez skype lub jak by przychodzili do mnie w odwiedziny.
-Czyli wiesz gdzie co jest i nie muszę się o ciebie martwić.-zapytała Raini.
-Tak.Jeszcze zobaczysz,że dojdę tam pierwsza i to ja będę czekać na ciebie,a nie ty na mnie.-odpowiedziałam bardzo pewnie.
-No dobra,tylko jak byś się zgubiła to do mnie zadzwoń.-odpowiedziała śmiejąc się Raini.-Na razie.
-Na razie.
Zamknęłam laptopa i poszłam się ubierać.Już miałam wychodzić,ale zobaczyłam,że wstali rodzice,więc podbiegłam do nich i powiedziałam:
-Wybieram się z Raini na małe zakupy,a potem idę do przyjaciół,więc nie wiem kiedy wrócę.
-Dobrze tylko jak byś miała gdzieś zostać na noc to zadzwoń do mnie.-powiedział mój ojciec.
-Zadzwonię.Pa.-powiedziałam i wybiegłam z domu.Usłyszałam tylko jak moi rodzice coś tam do siebie mówili,ale ich nie zrozumiałam.Postanowiłam nie dzwonić po taksówkę,lecz nie zamierzałam także iść tam na piechotę.Postanowiłam po chwilowym namyśle pojechać metrem.W Londynie dużo razy jeździłam metrem,więc nie była to dla mnie żadna nowość.Szukałam metra,aż wreszcie znalazłam metro i pojechałam do centrum.Wysiadłam na jakimś peronie i wyszłam z tunelu.Jednak nie ucieszyłam się zbytnio z tego widoku.Zaczęłam szukać mapy,aż w końcu znalazłam.Zobaczyłam tylko tyle,że nie jestem w centrum,ale gdzieś na obrzeżach L.A.Nie wiedziałam co robić?Byłam totalnie zszokowana tym co się teraz stało,ale postanowiłam nie panikować.Nie miałam przy
sobie telefonu,więc nie mogłam zadzwonić do Raini,ani po taksówkę,a metrem nie chciałam znowu jechać,bo bałam się,że pojadę jeszcze dalej niż jestem do tej pory.Postanowiłam,że pójdę w tamtą stronę,z której przyjechałam.Skończyła się droga i zaczął się długi las.Trochę bałam się do niego wejść,ale przecież był dzień i nic złego nie powinno mi się stać,chociaż mogło się coś takiego zdarzyć.Mógł mnie,przecież ktoś tam zaatakować lub jakieś dzikie zwierzę mogło mnie tam pogryźć.Wreszcie się odważyłam i weszłam do lasu.Było tam naprawdę strasznie,ale powoli nabierałam odwagi siebie i przestawałam się bać.Las na początku wydawał się długi,ale przejście przez niego zajęło mi jakieś 3 minuty.Wyszłam z lasu i zobaczyłam zabudowania.Bardzo się ucieszyłam,ponieważ mogłam tu znaleźć jakiś telefon lub w najgorszym przypadku od kogoś pożyczyć.Obeszłam całe miasto w jakieś 4 godziny i okazało się,że było to Las Vegas!!!Bardzo się zdziwiłam i przeraziłam,bo nigdy bym nie pomyślała,że za takie marne pieniądze można się przejechać z L.A. do Las Vegas.Nie wiedziałam co robić,ale jak to możliwe,że Las Vegas jest takie wielkie,a nie ma tu ani jednego telefonu,chociaż pewnie jest,ale musiałabym trochę lepiej poszukać.Postanowiłam poprosić kogoś o telefon komórkowy,by móc zadzwonić po taksówkę i wrócić do L.A.Jednak za każdym razem,gdy kogoś prosiłam o telefon spotykałam się z odmową i takim zdaniem:Nie pożyczę pani telefonu,bo mi pani nie odda i gdzieś z nim ucieknie.U nas w Ameryce tylko takie rzeczy się dzieją.Nie wiedziałam co robić?Byłam w rozsypce.Chciało mi się płakać.Jednak postanowiłam sobie z tym jakoś poradzić.Obeszłam wszystkie ulice i obrzeża miasta,ale nigdzie nie mogłam znaleźć telefonu.Dochodziła godzina 21.00,a ja nadal tkwiłam tutaj w Las Vegas.Robiło się ciemno i poszłam do hotelu.Kupiłam sobie pokój jednoosobowy i się strasznie ucieszyłam,a wiecie chyba dlaczego?Na stoliku leżał telefon.Szybko wzięłam słuchawkę i wykręciłam numer do rodziców.Postanowiłam nie mówić im prawdy,lecz skłamać.
-Hej mamo to ja nie wrócę dzisiaj do domu,bo coś mi pilnego wypadło.-powiedziałam.
-Dobrze córciu,tylko jutro masz już wrócić do domu.-odpowiedziała.
-Dobrze mamo.Pa.
-Pa.
Po skończeniu rozmowy z mamą,postanowiłam zadzwonić do Raini.Jednak stała się rzecz,której nigdy bym się nie spodziewała.Właśnie teraz,gdy miałam rozmawiać z moją przyjaciółką,musiał wysiąść prąd.Byłam bardzo zła.Po ochłonięciu,poszłam się umyć i spać.Kładąc się do łóżka myślałam co ja mam zrobić.Jak prąd nie wróci do jutra to ja tu utknę?Przynajmniej moi rodzice wezwą policję,która zacznie mnie szukać.Nie mogłam spać,ale po 30 minutach walki samej ze sobą,zasnęłam.
*Oczami Raini*
Właśnie wróciłam z zakupów,na których byłam sama,ponieważ Laura nie raczyła się pojawić.Dzwoniłam do niej cały dzień,ale nie odbierała.Byłam pewna,że się gdzieś zgubiła,ale postanowiłam nie dzwonić do jej rodziców.Umyłam się,zjadłam kolację i poszłam położyć się do łóżka.Zaczęłam znowu telefonować do Laury,lecz cały czas nie odbierała.Dochodziła godzina pierwsza w nocy,więc postanowiłam,że jutro powiem to wszystko Calumowi i razem z nim jej jutro poszukam.Zadzwoniłam do niego tylko po to,by mu powiedzieć,że jutro spędzi cały dzień ze mną.
-No,mogłam się tego po nim spodziewać.-powiedziałam.-Nie odbiera.Pewnie też się gdzieś zgubił i będę musiała go jutro szukać.
Postanowiłam,że zadzwonię do niego jutro,a teraz już idę spać,bo nie wstanę.Zasnęłam w głębokim śnie i śniłam o niesamowitych rzeczach.
*Oczami Rossa*
Cały dzień czekałem z moją rodziną,ale Calum znowu nie przyszedł.Nawet nie zadzwonił do mnie ani do nikogo z mojej rodziny.Nagle zaczął dzwonić mój telefon i wyświetliło się jego imię.Zastanawiałem się czy odebrać czy nie,aż w końcu postanowiłem odebrać.
-Cześć Calum,dlaczego dzisiaj do nas nie przyszedłeś?-zapytałem.-Czekaliśmy cały dzień,ale nikt nie przyszedł,a w dodatku nawet nie zadzwoniłeś i nam nie powiedziałeś,że znowu nie przyjdziesz.
-Ross nie przyszedłem dzisiaj do ciebie tylko z jednego powodu.-odpowiedział.
-A cóż to za powód.-zapytałem.
-A taki,że dzisiaj cały dzień czekałam na Laurę i Raini,lecz one nie pojawiły się tam,gdzie mieliśmy się spotkać.Dzwoniłem do nich,lecz one nie odbierały.Byłem nawet u nich w domu i dowiedziałem się tylko tyle,że wybrały się na zakupy i nie wiadomo kiedy wrócą.-powiedział Calum.
-Aha,a nie wiadomo,gdzie one są?.-zapytałem.
-Z tego co wiem,to Raini chyba wróciła do domu,ale i tak nie odbiera telefonu,a Laura jeszcze do niego nie wróciła.-odpowiedział.
-Jak to nie wróciła?Nie martwi cię to,przecież ona mogła gdzieś zginąć.
-Nie przesadzaj Ross.Znam Laurę i wiem,że nic się jej nie mogło stać,ale jeśli ta informacja ci nie wystarcza,to wiec,że Laura poszła na zakupy,czyli miała pieniądze.-powiedział.-Na pewno poszła do jakiegoś hotelu,tylko martwi mnie to,że nie zadzwoniła i,że się nie odezwała ani słowem.Jutro chyba zadzwonię do Raini i razem jej poszukamy.Chcesz się do nas przyłączyć?Poznasz Raini i Laurę,jak oczywiście ją znajdziemy?-zapytał.
-Bardzo bym chciał.ale niestety nie mogę.Jutro rano,gdzieś tak koło 7,wyjeżdżam z moją rodziną do Las Vegas.-odpowiedziałem.
-Na cały dzień?-zapytał Calum.
-No niestety tak.-odparłem.
-No to sami z Raini poszukamy Laury,a tobie życzę dobrej zabawy.-powiedział Calum.
-Dzięki,a jak znajdziecie Laurę,to może spotkamy się wreszcie,by móc się poznać.-zapytałem.
-Tak.-odpowiedział Calum.-A kiedy?-zapytał.
-Jutro wracam,więc może pojutrze.-odparłem.
-Dobra,to na razie.
-Na razie.
Odłożyłem telefon i poszedłem spać,ponieważ jutro muszę wstać o 7 rano.Obudziłem się o 6 rano i poszedłem się umyć.Ubrałem się w dżinsy,czerwoną bluzkę i szarą kurtkę sportową.Zszedłem na dół i zjadłem naleśniki przygotowane prze moją mamę.Następnie wszyscy byliśmy już w drodze do Las Vegas.
*Oczami Raini*
Obudziłam się o godzinie ósmej i poszłam się umyć.Zjadłam kanapki i zadzwoniłam do Caluma.
-Hej Calum,tu Raini.Spotkamy się za godzinę w moim domu.Musimy pogadać.-zapytałam.-Dobra ,ja też muszę ci coś powiedzieć,ale to dopiero jak się spotkamy.-odpowiedział Calum.
Po godzinie przyszedł do mnie Calum i zaczęliśmy rozmowę.
-Raini,dlaczego nie ma tu z nami Laury.-zapytał.
-No właśnie po to kazałam ci tu przyjść.Miałam się z nią spotkać w centrum L.A. i pójść na zakupy,ale ona nie pojawiła się tam.-odpowiedziałam.
-Czyli moja teoria się sprawdziła.-powiedział rudowłosy.
-Chyba nawet już wiem jaka teoria.Teraz pewnie chciałeś powiedzieć to:Laura się zgubiła i pewnie nocowała w hotelu,bo miała pieniądze,ale nie wie jak wrócić po zapomniała telefonu,a nigdzie nie może go znaleźć.-powiedziałam.
-Tak,właśnie to miałem na myśli.-odpowiedział.
-No to co idziemy jej szukać.-zapytałam.
-Tak,ale gdzie mamy zacząć,przecież ona może być wszędzie.-odpowiedział.
-No to jak jej nie znajdziemy,to będziemy musieli iść do jej rodziców i niestety zadzwonić na policję.-powiedziałam.-No to chodźmy.
-Dobra.
Wyruszyliśmy i zaczęliśmy szukać Laury,ale nie było to łatwe,ponieważ to było jak szukanie igły w stogu siana.Najpierw postanowiliśmy sprawdzić we wszystkich hotelach w L.A.
*Oczami Laury*
Obudziłam się i zjadłam śniadanie,które wczoraj sobie zamówiłam.Umyłam się,oddałam klucze i poszłam do centrum Las Vegas.Bardzo zdziwiła mnie tylko jedna rzecz.W L.A. nic nigdy nie mogę znaleźć i nigdy nie wiem gdzie co jest,a tutaj można powiedzieć,że znam na pamięć każdą ulicę jaką do tej pory widziałam.W centrum Las Vegas,usiadłam przy fontannie.Postanowiłam poczekać,aż w końcu ktoś zacznie mnie szukać.Miałam przy sobie zeszyt,więc postanowiłam napisać piosenkę.
****************************
No i jak wam się podoba.Mi tak średnio.Za mało tu jest wydarzeń.Prawie nic się nie dzieje takiego ważnego w tym rozdziale.Pewnie się domyślacie jakie będzie pierwsze spotkanie Rossa i Laury?Mogę wam tylko zdradzić,że kolejny rozdział będzie ciekawszy,a tutaj macie jedną z moich ulubionych piosenek:
Szkoda,że nie jest w całości..
-Sabina

sobota, 13 kwietnia 2013

Podobało się?

Jak wrażenia po pierwszych 2 odcinkach z najnowszego sezonu Austin&Ally.Jak dla mnie bomba.Odcinki były świetne i można było mieć przy nich niezły ubaw.Ja się strasznie uśmiałam ,a wy.Piosenka wspaniała,a pojedynek taneczny znakomity.Jak dla mnie najgorsze teraz jest tylko to,że trzeba czekać,aż tydzień na najnowszy odcinek:Big appels&Big drems i,aż 2 tygodnie na kolejny odcinek Magazines&Made-up Starf.Myślę,że tyle nie wytrzymam,a wy.Ci którzy nie oglądali mogą żałować,ale na pocieszenie mam dobrą wiadomość.Powtórka tych dwóch odcinków dzisiaj o 15:25.Ja na pewno jeszcze raz będę oglądać.Na razie nie ma tych odcinków na youtube,więc wrzucam zapowiedź:
-Sabina!

czwartek, 11 kwietnia 2013