12.Emocje najlepiej jest pokazać podczas występu, jednak nie zawsze jest tak jak sobie to zaplanowaliśmy. Czasami umiejętnościami wychodzimy poza progi możliwości.
Po tych słowach byłam zadowolona. Miałam nadzieję, że to, co będziemy wystawiać, będzie miało charyzmę i barwną scenografię. Nie mogłam się już doczekać faktu, w którym dowiemy się, w jakim przedstawieniu zagramy.
-A, więc tak.-zaczęła panna Stacy.-Na razie wystawimy coś nie swojego, aczkolwiek dobrego. Będzie to film opowiadający o pewnej katastrofie, która odbyła się 15 kwietnia 1912 roku na morzu.-po tych słowach do głowy zaczęły mi przychodzić niepohamowane myśli. Błądząc gdzieś, szukałam odpowiedzi na to pytanie. Wreszcie po długim namyśle powiedziałam prawie krzycząc.-Titanic.
-Tak.-odpowiedziała pani Clarson.-Widzę, że jednak uczycie się czegoś na historii.-powiedziała ze swoim uśmieszkiem na twarzy.-W takim razie, jak już wszyscy znają wystawiany spektakl, zaczynamy casting. Pamiętajcie, że wybierzemy tylko najlepszych.-w tej właśnie chwili obie panie zeszły ze sceny i udały się do osobnej i dobrze uszczelnionej, z której nie wydobywał się żaden, nawet najgłośniejszy dźwięk, sali muzycznej. Po chwili ustawiła się długo kolejka. Żadne z nas jednak nie spieszyło się do kolejki. Wiedzieliśmy dobrze, że i tak dostaniemy szanse. Usiedliśmy sobie na boku i zaczęliśmy dyskusje.
-Jestem ciekawa, jaką rolę dostanę.-powiedziała chytrze Bella.
-Widzę, że jesteś bardzo pewna siebie.-zaczął Robert.-Uważaj, żebyś czasem sobie nóg nie połamała.-powiedział i pokryjomo się zaśmiał.
-Jak myślicie, kto dostanie główne role.-zapytała Debby.
-To może być każdy.-odparł Roshon.-Każdy z tutejszych licealistów ma coś w sobie, więc każdy na równi z równym może się starać o najlepszą posadę.
-Masz racje.-przytakiwał mu Ross.-Ale jednak i tak fajnie by było, gdyby główne role dostał ktoś z nas.
-Pożyjemy, zobaczymy.-wtrąciłam się.-Jak na razie nie osądzajmy faktów. Nikt z nas jeszcze nie został przesłuchany, więc nikt nie dostał jeszcze żadnej roli. Miejmy nadzieję, że przynajmniej dostniemy jakąś tam nawet i ponad planową rolę.-powiedziałam i zaczęłam wzrokiem wymijać moich przyjaciół.
Czas dłużył nam się niemiłosiernie. Kolejka była spora, więc ci, którzy byli ostatni, musieli długo czekać. Po jakimś czasie z sali wyszła moja ostatnia przyjaciółka Debby.
-I jak było.-rzuciła na pierwszy ogień Zendaya.
-Niesamowicie.-powiedziała infantylnie. Po chwili zobaczyła nasze wzroki, które mierzyły ją swoim złowrogim nastawieniem od stóp do głów.-No, a niby co miałam powiedzieć. Nie ma tu nic do opisywania, przecież też tam byliście, więc wiecie co tam was czekało.-mówiła, a my nadal nie zmienialiśmy naszych poz.-no dobra, było tak samo, jak u was.
-Czyli dostałaś rolę?-zapytała Zendaya.
-Tak dostałam.-powiedziała spouchwale i usiadła na wolnym krześle.
Oczywiście cieszył nas fakt, że wszyscy oprócz mnie dostali już rolę, jednak ciążyła na nas jedna myśl, a mianowicie taka, że nadal nie wiedzieliśmy jaką rolę dostaliśmy. Po chwili z sali wyszła pani Clarson.
-Zapraszam kolejną osobę. Proszę bardzo Laura, chodź teraz twoja kolej.-powiedziała, a ja słusznie wykonałam jej polecenie. Weszłam do dużej sali, gdzie znajdowała się scena i kilkanaście rzędów krzeseł. Była to sala głównych zebrań, uroczystości, a także pokazów, ale najczęściej odbywały się do spektakle i festiwale muzyczne organizowane w naszej szkole.
-Zapraszam cię Laura na scenę.-posłusznie weszłam po schodkach na podniesienie i ustawiłam się przodem w stronę "nieobecnej" publiczności. Odczuwałam lekki lęk i niepokój. Bałam się i to strasznie. Nie chciałam, by coś poszło nie tak, jednak dobrze wiedziałam, że już więcej taka sytuacja i okazja może się nie zdarzyć. Chciałam ją wykorzystać w stu procentach. Nie mogłam odpuścić, nie w tej chwili. Wiedziałam dobrze na co mnie stać, a także co muszę zdobyć. Postanowiłam przed castingiem, że dam z siebie wszystko i zamierzam tej obietnicy dotrzymać. W tej chwili "liczyło to, co jest tu i teraz".
-Dobrze Laura, co nam zaprezentujesz?-spytała panna Stacy.-Taniec i choreografię, swoją muzykę, czy może to co mnie najbardziej interesuje - wokal?.
-Zaśpiewam.-odpowiedziałam zdecydowanie.
-Cieszy mnie to. Życzę powodzenia i czekam na dobry występ. Jeszcze tylko jedno pytanie, a mianowicie co?.-zapytała podekscytowanie.
-Będzie to mojej własnej twórczości utwór.-odpowiedziałam.
-Solowy czy duet.
-Tak do końca, to sama nie wiem. Chciałam, żeby wyszedł solowy, ale bardziej wygląda mi to na duet.
-To nawet lepiej, że duet. Od początku chciałam, by on się tu znajdował. No dobrze zaczynaj, bo już troszeczkę zaczynam się niecierpliwić. Wzięłam głęboki wdech, zamknęłam oczy i zaczęłam:
link do tej piosenki
Right from the start
you were a thief, you stole my heart
and I your willing victim
I let you see the parts of me
That weren’t all that pretty
And with every touch you fixed them.
Now you’ve been talking in your sleep - Oh oh
Things you never say to me - Oh oh
Tell me that you’ve had enough
Of our love, our love.
Just give me a reason,
Just a little bit’s enough,
Just a second, we’re not broken, just bent
And we can learn to love again
It’s in the stars,
It’s been written in the scars on our hearts
We’re not broken, just bent
And we can learn to love again!
I’m sorry I don’t understand
Where all of this is coming from
I thought that we were fine,
(Oh, we had everything)
Your head is running wild again
My dear, we still have everythin'
And it’s all in your mind.
(Yeah, but this is happenin')
You’ve been havin' real bad dreams - Oh oh
You used to lie so close to me - Oh oh
There’s nothing more than empty sheets
Between our love, our love
Ooooh, our love, our love.
Just give me a reason,
Just a little bit’s enough,
Just a second, we’re not broken, just bent
And we can learn to love again
I never stopped
You're still written in the scars on my heart
You’re not broken, just bent
And we can learn to love again.
Oh, tear ducts and rust
I’ll fix it for us
We’re collecting dust,
But our love’s enough.
You’re holding it in
You’re pouring a drink
No nothing is as bad as it seems.
We’ll come clean!
Just give me a reason,
Just a little bit’s enough,
Just a second, we’re not broken just bent
And we can learn to love again.
It’s in the stars,
It’s been written in the scars on our hearts
We’re not broken, just bent
And we can learn to love again.
Just give me a reason,
Just a little bit’s enough,
Just a second, we’re not broken just bent
And we can learn to love again.
It’s in the stars,
It’s been written in the scars on our hearts
We’re not broken, just bent
And we can learn to love again.
Ooh, we can learn to love again
Ooooh, we can learn to love again
Ohh, that we’re not broken, just bent
And we can learn to love again...
Skończyłam śpiewać. Jedyne co słyszałam to płacz obu nauczycielek i ich oklaski, jakże doniosłe oklaski. Byłam z siebie bardzo dumna, można powiedzieć, że pierwszy raz w życiu. Moje szczęście nie miało zdumienie, a zachwyt przepełniał całe moje ciało.
-Prze...pięknie.-wypowiedziała czysto i płynnie z podziwem i łzami w oczach panna Stacy, która jak widać wciąż nie mogła wyjść z zachwytu.
-"Nic dodać, nic ująć".-dopowiedziała pani Clarson.
-Laura jesteś cudowna. Masz talent i charyzmę, a także wielkie zdolności, których wcześniej nie wykazywałaś na lekcjach muzyki, jednak ja czułam, że to ty jesteś ta dobra. Musisz wiedzieć, że wyczuwam każdy najmniejszy błąd, nieodpowiedni dźwięk, tonacje głosu, ale u ciebie niczego się takiego nie dopatrzyłam. Nie będę mówić, że byłaś jedną z najlepszych, ale taka jest prawda. Tego się nie da ukryć. Jesteś wielka. Wciąż nie mogę wyjść z podziwu. Nie to, że było czysto, że świetnie zaśpiewałaś, a już nawet nie wspomnę, że sama to napisałaś, to mi jako nauczycielce i ekspertce w tej dziedzinie nie podobało się tylko jedno. Laura, ja się boję, że ty nie dasz rady sobie ze sceną, z publicznością. Ja wiem, że to mogło się wydarzyć przed występem dla nas, ale co jeśli strach cię pokona i ty nie dasz sobie rady. To by była naprawdę wielka szkoda, zwłaszcza, że taki talent nie pojawia się tak od zaraz. Trzeba go szukać, nawet i przez kilka lat. Chcę i to bardzo byś zagrała w tym spektaklu możliwe, że i nawet jedną z głównych ról, dlatego chcąc czy nie chcąc, po ogłoszeniu wyników będziesz musiała oswoić się przed sceną. Nie będzie to dla ciebie łatwe, ale niestety nie mamy innego wyjścia. Celio, a ty co o tym sądzisz?-zapytała.
-Myślę, że będzie to najlepsza z możliwych decyzja.-odpowiedziała. Sama jestem dla ciebie pełna zachwytu i mam nadzieję, że podejmiesz tą walkę, zważywszy na to, że w przyszłości możesz zostać naprawdę dobrą piosenkarką. Teraz tylko co ty na to?-zwróciła się do mnie.
-Nie ukrywam, że jest to trudna decyzja. Cieszę się też, że już nie muszę zatajać, że chociaż śpiewanie to moja pasja, to trudno jest mi z otwartymi oczami, a co gorsza już z myślą, że wszyscy będą mi się na ten czas przyglądać zgodzić.- w tej chwili przerwała mi pani Clarson.
-Laura jestem pena, że ze swoją ambicją i wielkim potencjałem poradzisz sobie. Pamiętaj, że my w ciebie wierzymy i pokładamy w tobie, jako uczennicy wielkie nadzieję. Proszę cię, nie zawiedź nas.
-No dobrze.-powiedziałam, a nauczycielki się uradowały.- Ale mam jedną prośbę.
-Słuchamy.-powiedziała szczęśliwie panna Stacy.
-Nie chcę by po ogłoszeniu wyników występowała już publicznie. Wiem, że nie poradziłabym sobie. Nie wiem ile mi to czasu zajmie, ale spróbuję się z tym jakoś uporać.
-Dobrze, w takim razie po wynikach masz tydzień. Więcej ci nie mogę dać, ponieważ musimy robić próby. Pamiętaj, że nie możesz ich mieć indywidualnie, ponieważ przedstawienie się nie będzie opierać wyłącznie na tobie.
-Oczywiście, dziękuje za szansę.-wymówiłam rozpromieniona.
-Jak wyjdziesz, to bądź tak miła i poproś kolejną osobę, dobrze.-miłym głosem poprosiła panna Stacy.
-Oczywiście.-odpowiedziałam i wyszłam na korytarz. Wykonałam jej polecenie i udałam się w stronę moich już niecierpliwiących się przyjaciół.
-Laura co tak długo.-zapytał Ross.
-Właśnie, dostałaś jakąś rolę.-rozwijała Raini.
-Musiałaś ich nieźle zaskoczyć.-dokończyła Bella.
-Powiedzmy, że "opowiedziałam im swoją historię".-zacytowałam ze śmieszkiem na ustach. Mogłam tylko dostrzec po ich minach zdziwienie, jednak już po chwili wszyscy razem cieszyliśmy się z dobrych występów, a każdy z nas marzył, by dostać jedną z ról. Wstaliśmy z miejsc i wspólnie całą paczką udaliśmy się w stronę pizzerii, by omówić kilka mniej ważnych spraw, po czym każdy się rozszedł i wrócił do swojego domu. Było już grubo po północy, więc od razu po powrocie zajęłam się sprawami fizjologicznymi i udałam na spoczynek w swoim oddzielnym pomieszczeniu, swoim pokoju.
*********************************************************
Rozdział taki sobie.
Mam nadzieję, że się podoba. Nie mam zbytnio czasu na rozpisywanie się tutaj, więc tylko dodam, że liczę na wasze szczere opinie.
Pozdro - Crystal
~Zapowiedź najnowszego rozdziału~
Na razie nie wiem, czy będzie to rozdział, czy konie opowiadania - epilog?
:"-To wszystko już w najnowszym rozdziale-":
Pojawi się na pewno w niedzielę, bądź poniedziałek (23-24.03.2015)
~~Crystal~~
:"-To wszystko już w najnowszym rozdziale-":
Pojawi się na pewno w niedzielę, bądź poniedziałek (23-24.03.2015)
~~Crystal~~
poniedziałek, 17 lutego 2014
Przepraszam...
Nie będę się już rozpisywać, ponieważ się gdzie indziej już rozpisałam, więc podam wam link:
http://lulaallyiaustin.blogspot.com/
Dodam tylko, że na tym blogu rozdział pojawi się najprawdopodobniej jutro.
Pozdro - Crystal
http://lulaallyiaustin.blogspot.com/
Dodam tylko, że na tym blogu rozdział pojawi się najprawdopodobniej jutro.
Pozdro - Crystal
niedziela, 23 czerwca 2013
Pytanie - Odpowiedź
O to mój ask. Na niego zadawajcie wszystkie pytania.
http://ask.fm/DarkCrystal
Dla miłośników tego bloga jest dobra wiadomość.
Rozdział już niedługo się pojawi!!!
Pozdro-Crystal
http://ask.fm/DarkCrystal
Dla miłośników tego bloga jest dobra wiadomość.
Rozdział już niedługo się pojawi!!!
Pozdro-Crystal
piątek, 7 czerwca 2013
???Notka???
Zapraszam wszystkich na mojego nowego bloga o serialu A&A z połączeniem serialu ''Przepis na życie. Szczegółów dowiecie się na tamtym blogu. O to link:
<KLIK>
<KLIK>
wtorek, 4 czerwca 2013
11.Każdy ma swój sekret i każdy ma swoje lęki,ale jak nie będziemy z nimi walczyć to możemy ze szczytu spaść na samo dno.
11.Każdy ma swój sekret i każdy ma swoje lęki,ale jak nie będziemy z nimi walczyć to możemy ze szczytu spaść na samo dno.
Obudziłam się jak zwykle wcześnie rano.Starałam się zapomnieć o moich wcześniejszych zmartwieniach.Zaplanowałam poprzedni dzień ''wyrzucić z mojej pamięci''. Miałam nadzieję,że błyskotka szkoły-Ashley-da mi wreszcie spokój i się ode mnie ot czepi.W przeciwnym razie będę zmuszona powiedzieć moim przyjaciołom o wszystkich niedogodnościach z jej strony.Wstałam,uczesałam się,zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się w taki o to zestaw.Następnie zeszłam na dół i zaczęłam przyrządzać sobie śniadanie.Zrobiłam po długim namyśle kanapki i herbatę.Następnie byłam już w pełni gotowości,by udać się do szkoły.Wzięłam torbę na książki i jeszcze raz zajrzałam czy mam na pewno wszystkie przedmioty,które potrzebne mi będą na dzisiejszy dzień.Dzisiaj miałam aż siedem lekcji,więc były szanse,że trochę tam sobie posiedzę.Oczywiście pierwsza musiała być geografia,której w prost nie cierpiałam.Wyszłam z domu nie budząc przy tym nikogo.Jesteście pewnie ciekawi jak to możliwe.Otóż moja siostra wyszła wcześniej,a rodzice jeszcze spali,więc nie miałam serca ich budzić.Na początku się zastanowiłam czy pójść po Raini,czy może Belle.Ostatecznie wybrałam tę drugą.Zapukałam do drzwi państwa Thore.Po chwili otworzyła mi moja przyjaciółka.
-O cześć Laura.-powiedziała.-Widzę,że dzisiaj wcześnie się wstało.
-O tak.-powiedziałam.-To co idziemy.
-Jasne,tylko wezmę torbę.
Po chwili mogłyśmy w spokoju udać się powolnym krokiem w stronę szkoły.Miałyśmy mnóstwo ciekawych tematów,więc o nikogo więcej nie pytałyśmy,ponieważ chciałyśmy iść same.Rozmów nie było końca,lecz w końcu coś musiało ją przerwać.Akurat w tej chwili dzwonił telefon Belli.
-Kto to.-zapytałam.
-Dzwoni Ross.-odpowiedziała.-Chyba jestem zmuszona do odebrania.-dodała po chwili i się do mnie uśmiechnęła.
-Cześć Ross.
-Cześć.
-O co chodzi.Wiec,że akurat przerwałeś mi dosyć ciekawą rozmowę,więc później się z tobą policzę.
-Ha ha!Śmieszne,ale przejdźmy do rzeczy.Za 3minuty mamy zebranie w naszej ''kryjówce''. Są tu już wszyscy oprócz ciebie i Laury,więc mamy nadzieję,że z chwilę do nas dołączycie.
-No penie.Za minutę jesteśmy.Pa.
-Pa.-powiedział i się rozłączył.
-Słuchaj Laura.Za chwilę mamy spotkanie.Nie wiem jeszcze na jaki temat,ale pewnie wkrótce się dowiemy.To co idziemy.-zapytała.
-Jasne.-odpowiedziałam.-A gdzie jest ta ''kryjówka''.-zapytałam.
-Zobaczysz.-odpowiedziała.
Szłyśmy szybki krokiem.Omijałyśmy mnóstwo domostw i drzew.Po kilku minutach dotarłyśmy na niewielką polanę.Na końcu jej znajdowały się 4 wysokie dawające bardzo duży cień...drzewa.Ominęłyśmy je,po czym następnie byłyśmy jakby to powiedzieć-''przed nimi''. Po chwili zobaczyłyśmy naszą paczkę.Siedzieli na trawie i o czymś dyskutowali.Chcąc czy nie chcąc musiałyśmy się do nich przyłączyć.
-O wreszcie jesteście.-powiedział Calum.-Myśleliśmy,że nie pojawicie się na czas,a tu proszę.Laura wiedziałem,że jest punktualna,ale że ty Bella też.Nigdy bym w to nie uwierzył gdybym tego nie zobaczył na własne oczy.
-Dobra,przestań już zrzędzić.Co to za ważna sprawa do omówienia.Jeśli to jakaś błahostka,to gorzko tego pożałujecie.-w tej właśnie chwili zwróciła się do Rossa.
-Nie żadna błahostka,tylko ważna informacja.Możemy zaczynać.-zapytał się mnie i rudowłosej.Skinęłyśmy głowami twierdząco,po czym zajęłyśmy miejsca na trawie obok Zendaya i Raini.
-Więc wszyscy już chyba poznaliśmy Ashley.-zaczęła Zendaya.
-Nie cierpię jędzy.-powiedziała cicho Bella.
-Nie tylko ty.-dopowiedziałam.
-Możecie na chwilę zamilknąć.-powiedziała już zirytowana Zendaya.-Za niecałą godzinę zaczynają się lekcje.Nie chcecie się chyba spóźnić,więc bądźcie cicho i pozwólcie dokończyć nam tzw. monolog.
-Dobra.-powiedziała Bella.-Kontynuuj.
-A więc tak.Ashley myśli,że ona i cała jej paczka mogą rządzić i pomiatać wszystkimi.Jak wiecie jest ona może i popularna,ale my także jesteśmy,więc nie dajmy się jej sobą manipulować.Od tera trzymamy się razem.Jeden za wszystkich,wszyscy za jednego.pamiętajcie,że jeśli będziemy pokazywać swój dobry charakter i siłę jaką w sobie posiadamy to rozniesiemy tą lalunię i jej bandę w dobry mak.W szkole nie mogą być dwie grupy ludzi popularnych,więc są tylko trzy wyjścia,by wyjść z tej sytuacji.Można pokonać przeciwnika lub z nim przegrać,połączyć z nim swoje siły lub w najgorszym przypadku zarządzić rozejm.Cóż...nikt z nas chyba nie chce walki ani też nie chce z nimi się przyjaźnić po tym wszystkim,więc musimy ostatecznie zarządzić rozejm.Kto jest ''za'',a kto jest ''przeciw''.-po tych słowach wszyscy z tutaj gromadzonych zastanawiali się co wybrać:''za czy sprzeciw''. Ostatecznie zwyciężyło ''za'',co niestety,ale oznaczało spotkanie z tymi debilami.Po naradzie tuszyliśmy w stronę upragnionej szkoły.Na lekcje dotarliśmy pięć minut przed czasem.Nie mieliśmy już czasu,by zrealizować nasz plan,więc postanowiliśmy na lekcji rzucić tej szmacie karteczkę i wyjaśnić to wszystko po lekcjach.Lekcje minęły bez żadnych konfliktów.Nikt z moich przyjaciół[w tym ja],nie był pytany i nie musiał pisać żadnych sprawdzianów i kartkówek,co oznaczało,że dzień minął dosyć miło i przyjemnie.Wreszcie nastąpiła godzina,której każdy z nas najbardziej się obawiał.Była to bowiem godzina szczytu,godzina,która mogła oznaczać wszystko albo nic.Udaliśmy się szybkim krokiem na wyznaczone miejsce.Nie musieliśmy długo czekać,ponieważ po krótkim oczekiwaniu na miejsce naszego spotkania przyszła ta ''paczka''.
--No wreszcie-zaczęła Zendaya.-Myślałam,że już nie przyjdziesz.
-Dobra nie marudź-powiedziała swoim aroganckim głosem.-Przejdźmy do rzeczy.Mam jeszcze mnóstwo spraw do załatwienie,więc nie mam czasu na jakieś tam bzdety.-powiedziała groźnie i spojrzałam w moją stronę.Po chwili czarnowłosa zaczęła swój ''monolog". Gdy skończyła zapadła dosyć głęboka cisza.
-Więc jak.Zgadzasz się czy nie.-powiedziała oschle Debby.
-Zdziwicie się,ale tak.-odpowiedziała Ashley i zaczęła się znowu zastanawiać.Po chwili powiedziała.-Uważam,że to jest nawet dobry pomysł.Nie chce mi się po pierwsze z wami konkurować.-powiedziała,a ja jako jedyna chyba dostrzegłam w tym trochę kłamstwa.-A po drugie z wami przyjaźnić,więc myślę,że rozejm będzie najbardziej odpowiedni do tej sytuacji.Dobra...nie mam teraz czasu na tą całą paplaninę.Za chwilę zaczyna się przesłuchanie do nowego przedstawienie,więc nie mam czasu na rozmowę.Proponuję na koniec,byśmy już nigdy się nie spotkali-dokończyła i zaczęła się śmiać.Następnie ze swoją paczką ruszyła w stronę przesłuchania.Trochę mnie to zdziwiło.Przesłuchanie.-pomyślałam.-Przecież jak przechodziłam koło tablicy ogłoszeń,to nie widziałam żadnej informacji na ten temat.Widocznie ktoś musiał powiesić ją później.Myślałam tak jeszcze przez chwilę,która jak zwykle przerwać musiał Ross.
-To co...idziemy.Mamy przecież duże szanse,by się tam dostać.
-No nie wiem.-zaczęłam niepewnie,jednak przerwała mi Raini.
-Laura,jak to nie wiesz.Masz iść i koniec.Pamiętaj,że my tam będziemy,więc nikt cię nie wyśmieję,a wiem,że umiesz i lubisz śpiewać,więc w czym tkwi problem.-zapytała błagalnie,a po chwili wszyscy zaczęli mnie tymi swoimi przeróżnymi minami prosić o to bym się zgodziła.Nie wiedziałam co odpowiedzieć.W sumie nie wiedziałam czego,aż tak bardzo się boję.Wielu ludzi tak samo jak ja się boi,ale przecież nie pozwala na to,by strach władał ich życiem.Każdy ma swój sekret i każdy ma swoje lęki,ale jak nie będziemy z nimi walczyć to możemy ze szczytu spaść na samo dno.Po dokładnej analizie mojej przyszłości,postanowiłam powiedzieć.
-No dobra.Przekupiliście mnie.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę.-odpowiedziała Raini i mnie przytuliła.To samo zrobiła cała reszta.Gdy już ochłonęliśmy,to udaliśmy się na to przesłuchanie.Obawa przed nim była na pewno wielka,ale razem mogliśmy przecież zdziałać wszystko.Weszliśmy do budynku i udaliśmy się na salę widowiskową.Na początek przeraził mnie fakt,że jest tam,aż tyle uczniów.Jak ja miałam z nimi konkurentować,a co dopiero przed nimi wystąpić.Po chwili zajęliśmy miejsca,a na scenę wyszła panna Stacy oraz pani Clarson.-jej pomocniczka,a zarówno doradczyni i osobisty asystent.Po chwili panna Stacy zaczęła:
-Witam wszystkich.Jestem zdumiona,że przyszło was tak dużo,ale cieszy mnie fakt,że aż tylu chce rozwijać swoje talenty aktorskie,taneczne i oczywiście muzyczne.Jest to przedstawienie wymyślone przez nas.-w tej chwili wskazała na siebie i panią Clarson.-Myślimy,że się wam spodoba.Potrzebni będą oczywiście aktorzy,bo przecież każdy tu będzie w jakiś sposób aktorem,tancerze i oczywiście muzycy.Teraz pytanie do was.Czy możemy już zaczynać.-powiedziała,a na sali rozbrzmiały wrzaski,piski,gwizdanie i ogółem wiwat.
-Tak.-krzyknęliśmy wszyscy zebrani na tej sali.
-A więc w takim razie zaczynamy przesłuchanie.-powiedziała.
-Przepraszam.-zaczęła Bella.-A jaki tytuł one nosi.
-Tytułu na razie jeszcze nie możemy wam pokazać,ale zdradzimy,że jest to komedia miłosna połączona z dramatem.
*******************************************************************
Ach!Wreszcie skończyłam ten piekielny rozdział.Przepraszam na początek,żetak długo on się nie pojawiał,ale po prostu nie miałam weny do pisania.Jakoś ostatnio mi jej brakuje.Mało komentarzy w ogóle mnie nie motywuje do pisania,więc nie mam zielonego pojęcia kiedy kolejny.
Pozdro-Crystal
Obudziłam się jak zwykle wcześnie rano.Starałam się zapomnieć o moich wcześniejszych zmartwieniach.Zaplanowałam poprzedni dzień ''wyrzucić z mojej pamięci''. Miałam nadzieję,że błyskotka szkoły-Ashley-da mi wreszcie spokój i się ode mnie ot czepi.W przeciwnym razie będę zmuszona powiedzieć moim przyjaciołom o wszystkich niedogodnościach z jej strony.Wstałam,uczesałam się,zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się w taki o to zestaw.Następnie zeszłam na dół i zaczęłam przyrządzać sobie śniadanie.Zrobiłam po długim namyśle kanapki i herbatę.Następnie byłam już w pełni gotowości,by udać się do szkoły.Wzięłam torbę na książki i jeszcze raz zajrzałam czy mam na pewno wszystkie przedmioty,które potrzebne mi będą na dzisiejszy dzień.Dzisiaj miałam aż siedem lekcji,więc były szanse,że trochę tam sobie posiedzę.Oczywiście pierwsza musiała być geografia,której w prost nie cierpiałam.Wyszłam z domu nie budząc przy tym nikogo.Jesteście pewnie ciekawi jak to możliwe.Otóż moja siostra wyszła wcześniej,a rodzice jeszcze spali,więc nie miałam serca ich budzić.Na początku się zastanowiłam czy pójść po Raini,czy może Belle.Ostatecznie wybrałam tę drugą.Zapukałam do drzwi państwa Thore.Po chwili otworzyła mi moja przyjaciółka.
-O cześć Laura.-powiedziała.-Widzę,że dzisiaj wcześnie się wstało.
-O tak.-powiedziałam.-To co idziemy.
-Jasne,tylko wezmę torbę.
Po chwili mogłyśmy w spokoju udać się powolnym krokiem w stronę szkoły.Miałyśmy mnóstwo ciekawych tematów,więc o nikogo więcej nie pytałyśmy,ponieważ chciałyśmy iść same.Rozmów nie było końca,lecz w końcu coś musiało ją przerwać.Akurat w tej chwili dzwonił telefon Belli.
-Kto to.-zapytałam.
-Dzwoni Ross.-odpowiedziała.-Chyba jestem zmuszona do odebrania.-dodała po chwili i się do mnie uśmiechnęła.
-Cześć Ross.
-Cześć.
-O co chodzi.Wiec,że akurat przerwałeś mi dosyć ciekawą rozmowę,więc później się z tobą policzę.
-Ha ha!Śmieszne,ale przejdźmy do rzeczy.Za 3minuty mamy zebranie w naszej ''kryjówce''. Są tu już wszyscy oprócz ciebie i Laury,więc mamy nadzieję,że z chwilę do nas dołączycie.
-No penie.Za minutę jesteśmy.Pa.
-Pa.-powiedział i się rozłączył.
-Słuchaj Laura.Za chwilę mamy spotkanie.Nie wiem jeszcze na jaki temat,ale pewnie wkrótce się dowiemy.To co idziemy.-zapytała.
-Jasne.-odpowiedziałam.-A gdzie jest ta ''kryjówka''.-zapytałam.
-Zobaczysz.-odpowiedziała.
Szłyśmy szybki krokiem.Omijałyśmy mnóstwo domostw i drzew.Po kilku minutach dotarłyśmy na niewielką polanę.Na końcu jej znajdowały się 4 wysokie dawające bardzo duży cień...drzewa.Ominęłyśmy je,po czym następnie byłyśmy jakby to powiedzieć-''przed nimi''. Po chwili zobaczyłyśmy naszą paczkę.Siedzieli na trawie i o czymś dyskutowali.Chcąc czy nie chcąc musiałyśmy się do nich przyłączyć.
-O wreszcie jesteście.-powiedział Calum.-Myśleliśmy,że nie pojawicie się na czas,a tu proszę.Laura wiedziałem,że jest punktualna,ale że ty Bella też.Nigdy bym w to nie uwierzył gdybym tego nie zobaczył na własne oczy.
-Dobra,przestań już zrzędzić.Co to za ważna sprawa do omówienia.Jeśli to jakaś błahostka,to gorzko tego pożałujecie.-w tej właśnie chwili zwróciła się do Rossa.
-Nie żadna błahostka,tylko ważna informacja.Możemy zaczynać.-zapytał się mnie i rudowłosej.Skinęłyśmy głowami twierdząco,po czym zajęłyśmy miejsca na trawie obok Zendaya i Raini.
-Więc wszyscy już chyba poznaliśmy Ashley.-zaczęła Zendaya.
-Nie cierpię jędzy.-powiedziała cicho Bella.
-Nie tylko ty.-dopowiedziałam.
-Możecie na chwilę zamilknąć.-powiedziała już zirytowana Zendaya.-Za niecałą godzinę zaczynają się lekcje.Nie chcecie się chyba spóźnić,więc bądźcie cicho i pozwólcie dokończyć nam tzw. monolog.
-Dobra.-powiedziała Bella.-Kontynuuj.
-A więc tak.Ashley myśli,że ona i cała jej paczka mogą rządzić i pomiatać wszystkimi.Jak wiecie jest ona może i popularna,ale my także jesteśmy,więc nie dajmy się jej sobą manipulować.Od tera trzymamy się razem.Jeden za wszystkich,wszyscy za jednego.pamiętajcie,że jeśli będziemy pokazywać swój dobry charakter i siłę jaką w sobie posiadamy to rozniesiemy tą lalunię i jej bandę w dobry mak.W szkole nie mogą być dwie grupy ludzi popularnych,więc są tylko trzy wyjścia,by wyjść z tej sytuacji.Można pokonać przeciwnika lub z nim przegrać,połączyć z nim swoje siły lub w najgorszym przypadku zarządzić rozejm.Cóż...nikt z nas chyba nie chce walki ani też nie chce z nimi się przyjaźnić po tym wszystkim,więc musimy ostatecznie zarządzić rozejm.Kto jest ''za'',a kto jest ''przeciw''.-po tych słowach wszyscy z tutaj gromadzonych zastanawiali się co wybrać:''za czy sprzeciw''. Ostatecznie zwyciężyło ''za'',co niestety,ale oznaczało spotkanie z tymi debilami.Po naradzie tuszyliśmy w stronę upragnionej szkoły.Na lekcje dotarliśmy pięć minut przed czasem.Nie mieliśmy już czasu,by zrealizować nasz plan,więc postanowiliśmy na lekcji rzucić tej szmacie karteczkę i wyjaśnić to wszystko po lekcjach.Lekcje minęły bez żadnych konfliktów.Nikt z moich przyjaciół[w tym ja],nie był pytany i nie musiał pisać żadnych sprawdzianów i kartkówek,co oznaczało,że dzień minął dosyć miło i przyjemnie.Wreszcie nastąpiła godzina,której każdy z nas najbardziej się obawiał.Była to bowiem godzina szczytu,godzina,która mogła oznaczać wszystko albo nic.Udaliśmy się szybkim krokiem na wyznaczone miejsce.Nie musieliśmy długo czekać,ponieważ po krótkim oczekiwaniu na miejsce naszego spotkania przyszła ta ''paczka''.
--No wreszcie-zaczęła Zendaya.-Myślałam,że już nie przyjdziesz.
-Dobra nie marudź-powiedziała swoim aroganckim głosem.-Przejdźmy do rzeczy.Mam jeszcze mnóstwo spraw do załatwienie,więc nie mam czasu na jakieś tam bzdety.-powiedziała groźnie i spojrzałam w moją stronę.Po chwili czarnowłosa zaczęła swój ''monolog". Gdy skończyła zapadła dosyć głęboka cisza.
-Więc jak.Zgadzasz się czy nie.-powiedziała oschle Debby.
-Zdziwicie się,ale tak.-odpowiedziała Ashley i zaczęła się znowu zastanawiać.Po chwili powiedziała.-Uważam,że to jest nawet dobry pomysł.Nie chce mi się po pierwsze z wami konkurować.-powiedziała,a ja jako jedyna chyba dostrzegłam w tym trochę kłamstwa.-A po drugie z wami przyjaźnić,więc myślę,że rozejm będzie najbardziej odpowiedni do tej sytuacji.Dobra...nie mam teraz czasu na tą całą paplaninę.Za chwilę zaczyna się przesłuchanie do nowego przedstawienie,więc nie mam czasu na rozmowę.Proponuję na koniec,byśmy już nigdy się nie spotkali-dokończyła i zaczęła się śmiać.Następnie ze swoją paczką ruszyła w stronę przesłuchania.Trochę mnie to zdziwiło.Przesłuchanie.-pomyślałam.-Przecież jak przechodziłam koło tablicy ogłoszeń,to nie widziałam żadnej informacji na ten temat.Widocznie ktoś musiał powiesić ją później.Myślałam tak jeszcze przez chwilę,która jak zwykle przerwać musiał Ross.
-To co...idziemy.Mamy przecież duże szanse,by się tam dostać.
-No nie wiem.-zaczęłam niepewnie,jednak przerwała mi Raini.
-Laura,jak to nie wiesz.Masz iść i koniec.Pamiętaj,że my tam będziemy,więc nikt cię nie wyśmieję,a wiem,że umiesz i lubisz śpiewać,więc w czym tkwi problem.-zapytała błagalnie,a po chwili wszyscy zaczęli mnie tymi swoimi przeróżnymi minami prosić o to bym się zgodziła.Nie wiedziałam co odpowiedzieć.W sumie nie wiedziałam czego,aż tak bardzo się boję.Wielu ludzi tak samo jak ja się boi,ale przecież nie pozwala na to,by strach władał ich życiem.Każdy ma swój sekret i każdy ma swoje lęki,ale jak nie będziemy z nimi walczyć to możemy ze szczytu spaść na samo dno.Po dokładnej analizie mojej przyszłości,postanowiłam powiedzieć.
-No dobra.Przekupiliście mnie.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę.-odpowiedziała Raini i mnie przytuliła.To samo zrobiła cała reszta.Gdy już ochłonęliśmy,to udaliśmy się na to przesłuchanie.Obawa przed nim była na pewno wielka,ale razem mogliśmy przecież zdziałać wszystko.Weszliśmy do budynku i udaliśmy się na salę widowiskową.Na początek przeraził mnie fakt,że jest tam,aż tyle uczniów.Jak ja miałam z nimi konkurentować,a co dopiero przed nimi wystąpić.Po chwili zajęliśmy miejsca,a na scenę wyszła panna Stacy oraz pani Clarson.-jej pomocniczka,a zarówno doradczyni i osobisty asystent.Po chwili panna Stacy zaczęła:
-Witam wszystkich.Jestem zdumiona,że przyszło was tak dużo,ale cieszy mnie fakt,że aż tylu chce rozwijać swoje talenty aktorskie,taneczne i oczywiście muzyczne.Jest to przedstawienie wymyślone przez nas.-w tej chwili wskazała na siebie i panią Clarson.-Myślimy,że się wam spodoba.Potrzebni będą oczywiście aktorzy,bo przecież każdy tu będzie w jakiś sposób aktorem,tancerze i oczywiście muzycy.Teraz pytanie do was.Czy możemy już zaczynać.-powiedziała,a na sali rozbrzmiały wrzaski,piski,gwizdanie i ogółem wiwat.
-Tak.-krzyknęliśmy wszyscy zebrani na tej sali.
-A więc w takim razie zaczynamy przesłuchanie.-powiedziała.
-Przepraszam.-zaczęła Bella.-A jaki tytuł one nosi.
-Tytułu na razie jeszcze nie możemy wam pokazać,ale zdradzimy,że jest to komedia miłosna połączona z dramatem.
*******************************************************************
Ach!Wreszcie skończyłam ten piekielny rozdział.Przepraszam na początek,żetak długo on się nie pojawiał,ale po prostu nie miałam weny do pisania.Jakoś ostatnio mi jej brakuje.Mało komentarzy w ogóle mnie nie motywuje do pisania,więc nie mam zielonego pojęcia kiedy kolejny.
Pozdro-Crystal
poniedziałek, 3 czerwca 2013
Boy Songs&Badges
Co do rozdziału,to nie jestem jeszcze pewna kiedy go w stawie.Może jeszcze dzisiaj?
poniedziałek, 27 maja 2013
Just Give Me a Reason-Raura
Just Give Me a Reason-Raura
Uwielbiam to.Do tego,że Raura,to jeszcze moja ulubiona piosenka,którą Loffam.
Tekst
Right from the startyou were a thief, you stole my heart
and I your willing victim
I let you see the parts of me
That weren’t all that pretty
And with every touch you fixed them.
Now you’ve been talking in your sleep - Oh oh
Things you never say to me - Oh oh
Tell me that you’ve had enough
Of our love, our love.
Just give me a reason,
Just a little bit’s enough,
Just a second, we’re not broken, just bent
And we can learn to love again
It’s in the stars,
It’s been written in the scars on our hearts
We’re not broken, just bent
And we can learn to love again!
I’m sorry I don’t understand
Where all of this is coming from
I thought that we were fine,
(Oh, we had everything)
Your head is running wild again
My dear, we still have everythin'
And it’s all in your mind.
(Yeah, but this is happenin')
You’ve been havin' real bad dreams - Oh oh
You used to lie so close to me - Oh oh
There’s nothing more than empty sheets
Between our love, our love
Ooooh, our love, our love.
Just give me a reason,
Just a little bit’s enough,
Just a second, we’re not broken, just bent
And we can learn to love again
I never stopped
You're still written in the scars on my heart
You’re not broken, just bent
And we can learn to love again.
Oh, tear ducts and rust
I’ll fix it for us
We’re collecting dust,
But our love’s enough.
You’re holding it in
You’re pouring a drink
No nothing is as bad as it seems.
We’ll come clean!
Just give me a reason,
Just a little bit’s enough,
Just a second, we’re not broken just bent
And we can learn to love again.
It’s in the stars,
It’s been written in the scars on our hearts
We’re not broken, just bent
And we can learn to love again.
Just give me a reason,
Just a little bit’s enough,
Just a second, we’re not broken just bent
And we can learn to love again.
It’s in the stars,
It’s been written in the scars on our hearts
We’re not broken, just bent
And we can learn to love again.
Ooh, we can learn to love again
Ooooh, we can learn to love again
Ohh, that we’re not broken, just bent
And we can learn to love again..
Tłumaczenie:
Od początku byłeś złodziejem,
Ukradłeś mi serce i
Jestem twoją uległą ofiarą
Pozwoliłam ci zobaczyć części mnie
Nie wszystkie były tak urocze
I z każdym dotykiem, naprawiałeś je
Teraz, mówiłeś przez sen - Och, och,
Rzeczy, których nigdy mi nie powiedziałeś
Och, och, powiedz mi, że miałeś dość
Naszej miłości, naszej miłości.
Po prostu daj mi powód,
Wystarczy nawet malutki,
Tylko sekundę, nie jesteśmy złamani tylko zakrzywieni
I możemy nauczyć się kochać jeszcze raz
Och, to jest w gwiazdach,
To zostało zapisane w bliznach na naszych sercach
Nie jesteśmy złamani tylko zakrzywieni
I możemy nauczyć się kochać jeszcze raz
Przepraszam, nie rozumiem
Skąd to wszystko się bierze
Myślałem, że wszystko z nami w porządku,
(Och, mieliśmy wszystko)
Twoje myśli znów wymykają się spod kontroli
Mój kochany, wciąż mamy wszystko
a to wszystko jest w twoim umyśle
(Tak, ale to się dzieje)
Miałaś naprawdę złe sny - oh oh
Zazwyczaj leżałaś tak blisko mnie - oh oh
Tutaj nie ma nic więcej niż puste prześcieradła
Pomiędzy naszą miłością, naszą miłością
Ohh, naszą miłością, naszą miłością.
Po prostu daj mi powód,
Wystarczy nawet malutki,
Tylko sekundę, nie jesteśmy złamani tylko zakrzywieni
I możemy nauczyć się kochać jeszcze raz
Och, to jest w gwiazdach,
To zostało zapisane w bliznach na naszych sercach
Nie jesteśmy złamani tylko zakrzywieni
I możemy nauczyć się kochać jeszcze raz
Oh, rozdarte przewody i rdza
Naprawię to dla nas
Zbieramy kurz
Ale nasza miłość jest wystarczająca.
Trzymasz to w środku,
Nalewasz drinka
Nie, nic nie jest tak złe na jakie wygląda
Wyjaśnimy to!
Po prostu daj mi powód,
Wystarczy nawet malutki,
Tylko sekundę, nie jesteśmy złamani tylko zakrzywieni
I możemy nauczyć się kochać jeszcze raz
Och, to jest w gwiazdach,
To zostało zapisane w bliznach na naszych sercach
Nie jesteśmy złamani tylko zakrzywieni
I możemy nauczyć się kochać jeszcze raz
Po prostu daj mi powód,
Wystarczy nawet malutki,
Tylko sekundę, nie jesteśmy złamani tylko zakrzywieni
I możemy nauczyć się kochać jeszcze raz
Och, to jest w gwiazdach,
To zostało zapisane w bliznach na naszych sercach
Nie jesteśmy złamani tylko zakrzywieni
I możemy nauczyć się kochać jeszcze raz
Och, możemy nauczyć się kochać jeszcze raz
Och, możemy nauczyć się kochać jeszcze raz
Och, nie jesteśmy złamani, tylko zakrzywieni
I możemy nauczyć się kochać jeszcze raz
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)